Właścicielom nie zależało na tym, aby ich dom był ikoną nowoczesności, nie chcieli też w żaden sztuczny sposób go "postarzać" i stylizować. Miał być po prostu zgodny z duchem czasu: nowoczesny, przestronny i wygodny.
Od samego wejścia czuje się tu dużą, przyjazną przestrzeń. Z salonu przez ogromne okno otwiera się widok na Puszczę Kampinoską. To właśnie między innymi okna przyciągnęły uwagę ekipy filmowej, która pracowała w okolicy.
Budynek - jego forma, lokalizacja i sposób organizacji wnętrz - tak się spodobał, że powstały w nim już reklamy kilkunastu różnych produktów. Sprzyja temu wnętrze utrzymane w stonowanych kolorach mogące zmieniać się jak kameleon, zgodnie z pomysłami filmowców.
Ale oczywiście nie dla ekip filmowych wzniesiono ów dom. Najważniejsze jest to, że wygodnie się w nim mieszka i że domownicy oraz ich goście dobrze się tu czują.
Czytaj także:
Doświadczenia właścicieli domu
Otwarcie o salonie
Pan Krzysztof, właściciel, odziedziczył działkę po dziadkach i nie chciał jej zmieniać na inną. Zresztą nie było powodu! Położona w pięknej okolicy - niemal w lesie, a jednocześnie blisko Warszawy - jest bardzo atrakcyjnym miejscem do życia. A jeśli doda się do tego rodzinną tradycję, łatwo zrozumieć, dlaczego tu właśnie powstał dom pana Krzysztofa i jego rodziny. Nie ma chyba lepszego miejsca na budowę rodzinnego gniazda niż ziemia, która od lat należy do rodziny i nosi ślady poprzednich pokoleń.
Kiedy zapadła decyzja o budowie, pan Krzysztof postanowił, że wznoszenie domu musi przebiegać możliwie najszybciej i najsprawniej, bo to jest jednym z najważniejszych warunków oszczędnego, ekonomicznego przeprowadzenia inwestycji.
Aby jak najbardziej przyspieszyć proces powstawania domu, właściciele zrezygnowali z zamawiania projektu indywidualnego i zdecydowali się na wybór projektu gotowego. Dawało to gwarancję szybkiego załatwienia pozwolenia na budowę i tym samym skracało czas przygotowań do wznoszenia domu.
-
Jest tyle projektów, że szybko coś wybierzemy - myślał pan Krzysztof i zabrał się do szukania. Niestety, po przejrzeniu setek projektów wcale nie był bliżej decyzji niż na początku.
-
Czego my właściwie szukamy? - zapytał w końcu sam siebie i, jak się okazało, dopiero sformułowanie lapidarnej odpowiedzi na to pytanie stało się kamieniem milowym na drodze do końcowego sukcesu.
Chociaż jako mieszkańcy miejskiego bloku inwestorzy - co przyznaje właściciel - nie mieli pojęcia o domu, udało im się trafnie sformułować priorytety. Po prostu, gdy zaczęli z żoną oglądać kolejną setkę projektów, doszli do wniosku, że dom powinien czymś się różnić od zwykłego mieszkania. I tym "czymś" jest przede wszystkim przestrzeń. Zaczęli więc szukać budynków oferujących im tę przestrzeń, a więc takich z dużym, przestronnym i wysokim salonem.
Ich wybór szybko padł na jeden z projektów architekta Ryszarda Szewczyka. Ze zdziwieniem skonstatowali, że mieli go w rękach już wiele razy. Dopiero jednak wiedząc, czego szukają, dostrzegli jego przestrzenne walory.
Zobacz obszerną galerię zdjęć idealnego domu
O obrotach stref
Niestety, projekt miał się nijak do położenia i kształtu działki, ulicy oraz stron świata. Pan Krzysztof postanowił jednak nie odpuszczać tak łatwo. Zaczął uważnie przyglądać się projektowi, skontaktował się z jego autorem i doszedł do wniosku, że sytuacja wygląda znacznie lepiej, jeśli wykona się lustrzane odbicie projektu.
Potem zapadła jeszcze decyzja o odsunięciu domu w głąb działki, jak najdalej od ulicy, i obróceniu budynku o 90 stopni wobec ulicy dojazdowej (elewacją frontową do boku działki).
- Przygotowanie projektu do realizacji zajęło całe dwa tygodnie - mówi z uśmiechem właściciel.
- Ale się udało!