Lek na samotność wolnego strzelca

Aleksandra Soboń-Smyk
15.05.2008 00:00
A A A
Są niezależni, mogą pracować kiedy przyjdzie im ochota. Muszą jednak sami motywować się do pracy i nie mają kontaktu z ?żywym człowiekiem". Znaleźli jednak sposób. Co-working
Kuba Filipowski, webdesigner z Poznania: - Chciałem zrezygnować z etatu, ale perspektywa pracy w domu nie była zbyt zachęcająca: przede wszystkim brakuje kontaktu z żywymi ludźmi. Komunikatory, maile i telefony tego nie rekompensują. Poza tym, w domu jest za dużo rozpraszaczy i nigdy nie wychodzi się z pracy, a to dość niehigieniczne. Jak temu zaradził? Zorganizował wraz z Wiktorem Schmidtem i Adamem Zygadlewiczem minicentrum co-workingu. Bo co-working to rozwiązanie dla tych, którzy poznali złe strony bycia wolnym strzelcem, ale nie chcą wracać na etat.

Czym jest co-working? Kilku lub kilkunastu freelancerów wynajmuje wspólny lokal do pracy. Każdy pracuje niezależnie, jeśli chcą, mogą oczywiście wykonywać wspólne projekty. Najczęściej z tej formy pracy korzystają webdesignerzy, programiści, graficy komputerowi, a także tłumacze, dziennikarze, analitycy.

Inicjatywa Kuby, Wiktora i Adama w Poznaniu jest prawdopodobnie pierwszą taką próbą w Polsce. Ale to tylko początek. W USA co-working przeżywa dziś szczyt popularności.

Jak to się robi w Ameryce.

Do niedawna dość powszechnym zwyczajem ludzi wolnych zawodów w Stanach było to, że pracowali przy kawiarnianych stolikach. Dzięki temu oddzielali pracę od domu i cieszyli się towarzystwem innymi ludźmi. Dziś, zamiast odwiedzać kawiarnie, mogą przebierać w ofertach co-workingu. Na rynku pojawiły się bowiem firmy specjalizujące się w wynajmie gotowych powierzchni biurowych.

Funkcjonują zarówno centra dla ludzi z określonej branży, jak i takie, w których przy sąsiednich biurkach siedzą przedstawiciele zupełnie odmiennych zawodów. W niektórych centrach pracuje się w openspace'ach (pracownicy mogą wybierać dowolne stanowisko), w niektórych wynajmuje się pokój czy box na stałe. Ceny wahają się między 100 a 300 dolarów za miesiąc. Większość firm oferuje przestrzeń biurową z dostępem do internetu, urządzeniami biurowymi, często z osobną kuchnią i salą konferencyjną. Oferta co-workingowa w Stanach zadowoli najbardziej wybrednego freelancera. Z ciekawszych propozycji warto wspomnieć biuro w Santa Monica w Kalifornii (www.theoficeonline.com) urządzone według zasad feng shui lub nowojorski Paragraph przeznaczony dla początkujących pisarzy i dramaturgów, który w cenie wynajmu oferuje comiesięczne spotkania z agentami literackimi.

A jak w Polsce

Polscy co-workerzy mogą na razie tylko marzyć o takich atrakcjach. Twórcy poznańskiego minicentrum sami musieli znaleźć lokal, kupić meble i podłączyć internet. Nie znali się wcześniej, musieli więc ustalić zasady współpracy. Udało się. Teraz pracują pod jednym szyldem - Netguru.pl. Zajmują się m.in. tworzeniem nowoczesnych aplikacji internetowych. Mogli połączyć siły, ponieważ działają w jednej branży. Jednak poszukując do swojego centrum kolejnych osób, nie stawiają warunku, że muszą pracować w branży internetowej. Dlatego też, jak zdradza Kuba, być może niedługo dołączy do nich osoba zajmująca się funduszami unijnymi. Kolejne grupy co-workingowe ruszą w Krakowie i Wrocławiu (coworking.blogspot.com).

W grupie łatwiej

Skąd ta moda? Praca w domu, choć coraz bardziej popularna ze względu na możliwości techniczne (telefony, komputery, komunikatory), nie spełnia wielu społecznych potrzeb pracowników. - Praca to często nie tylko źródło utrzymania czy satysfakcji z osiągania nowych celów, ale również miejsce, gdzie realizujemy swoje potrzeby związane z byciem częścią grupy i kontaktem z innymi - tłumaczy Krzysztof Kosy, psycholog pracy z firmy doradczej SHL.

Jednym z głównych minusów pracy w domu jest brak tzw. facylitacji społecznej, zwanej inaczej ułatwieniem społecznym. - Polega to na zwiększeniu efektywności i motywacji do pracy jednostki znajdującej się otoczeniu grupy ludzi (dlatego np. studenci często spotykają się w trakcie sesji, by razem się uczyć). Co-working daje nam możliwość korzystania z dobrodziejstw tego zjawiska. - tłumaczy Kosy.

Oprócz czysto merytorycznego wsparcia, które możemy otrzymać od współpracowników, bardzo ważna jest też możliwość opowiedzenia komuś o naszych trudnościach i problemach. Okazuje się, że wyżalenie się koleżance na to, jaką mamy ciężką pracę, to naprawdę dobry sposób na odreagowanie stresu - dodaje Kosy.

Co-working pomaga jeszcze w jednym: obniżeniu kosztów. - Obecnie nie stać mnie na wynajem własnego biura, ale jeśli podzielić koszt wynajmu na kilka lub kilkanaście osób, ceny stają się przystępne - mówi Marcin Kurdyk, inicjator uruchomienia "przestrzeni co-workingowej" we Wrocławiu. W miarę reprezentacyjna siedziba poza domem, gdzie można przyjmować klientów, jest szczególnie ważna, np. dla pracujących niezależnie doradców biznesowych czy architektów. Kuba Filipowski: - Koszty co-workingu na jedną osobę nie powinny przekraczać 400-450 zł miesięcznie.

Minusy? Sporym zagrożeniem mogą być konflikty między co-workerami. Wynikać mogą np. ze zbyt dużej różnorodności ich prac (jedna osoba cały czas załatwia sprawy przez telefon, gdy ktoś obok musi się skupić) lub z kwestiami związanymi z zarządzaniem wspólną przestrzenią biurową (np. używaniem pokoju spotkań). To już jednak kwestia wyczucia (i może trochę szczęścia) w doborze co-workerów.

Dzięki rozwojowi techniki coraz więcej pracowników będzie mogło pracować zdalnie. Po chwilowej euforii uwolnienia się z biura przynajmniej niektórzy z nich poczują się samotni w swoich czterech ścianach. A wtedy pomyślą o co-workingu.

O co-workingu w sieci: http://wiki.coworking.info