Kiedy dłużnik wpada w kłopoty
26.09.2011
, aktualizacja: 26.09.2011 13:21
Co dzieje się z kredytobiorcą, który nie spłaca terminowo rat? Jak można się ustrzec utraty mieszkania? I kiedy warto rozmawiać z bankiem?
Kiedy dłużnik wpada w kłopoty, pierwszy martwi się o niego bank. Zwykle wyciąga pomocną dłoń, której nie warto odtrącać. Bo później jest już tylko droga do licytacji i utraty mieszkania. Cały proces jest jednak rozłożony w czasie.
Dłużnik statystyczny
Kto może zostać nierzetelnym dłużnikiem? W zasadzie - każdy. Choć raczej młody, niż stary. Przeciętny dłużnik, przynajmniej według informacji Krajowego Rejestru Długów, ma mnie niż 35 lat, ale więcej niż 26. Zaległości ma niewielkie - niespełna 14 tys. zł. Najpewniej pochodzi z województwa śląskiego.
Przeciętny dłużnik, jeśli wziął kredyt hipoteczny, to raczej w złotym, a nie we franku szwajcarskim czy euro. W tym pierwszym przypadku zagrożonych jest 3 proc., a w drugim zaledwie 1,4 proc. W sumie wszyscy dłużnicy z problemami winni są bankom prawie pięć miliardów złotych.
W praktyce tyle historii, ilu dłużników. Są tacy, którzy stracili pracę i inni, którzy przecenili swoją zdolność kredytową, a banki przymknęły na nią oko. Albo inni, którzy liczyli na to, że uda się pociągnąć na dodatkowych zleceniach, ale nic z tego nie wyszło. Są wreszcie tacy, którzy nie spłacają kredytów rozmyślnie.
Z raportu InfoDług przygotowanego przez BIG InfoMonitor wynika, że problemy z długami ma ponad 1,9 mln osób. Każdy z nich przechodzi przez podobną procedurę, na początku której ma szansę się wywinąć, ale jeśli przegapi moment, kończy na licytacji.
Zaczyna się od monitu
W pierwszej fazie gry z dłużnikiem bank może kontaktować się z dłużnikiem telefonicznie. Jeśli to nic nie da, wysyła do niego monit, pismo, w którym wierzyciel upomina się o spłatę zaległości. To najlepszy moment na spłatę zobowiązania.
To także niezły moment na szczerą rozmowę z pracownikami banku. Dlaczego? Bankowcom zależy przede wszystkim na odzyskaniu pieniędzy. Jeśli będą widzieli szansę, zgodzą się na negocjacje spłaty zadłużenia. Takie rozwiązanie będzie dla nich i tak korzystniejsze, niż podejmowanie dalszych kroków.
Jakie opcje ma w tej sytuacji dłużnik? Może refinansować kredyt, czyli - w pewnym sensie - zaciągnąć go na nowo, na nieco innych warunkach. Może też próbować wydłużyć czas spłaty zobowiązania, rozkładając tę samą kwotę na więcej rat. Co zyskuje? Niższe raty, które jest w stanie spłacać.
Na tym etapie udaje się najczęściej dojść do porozumienia. Sześciu z dziesięciu dłużników spłaca wówczas zaległości.
Krajowy Rejestr Długów czyli czarna lista
Jeśli dłużnik zdecyduje się iść w zaparte i nie płacić, bank może zgłosić go do rejestru długów. W Polsce czarne listy prowadzi kilka firm, działa też Biuro Informacji Kredytowej, z którego usług korzystają banki.
Jakie konsekwencje ponosi dłużnik wpisany na listę tych, którzy spłacają kredyty w sposób nierzetelny? Przede wszystkim nie ma dostępu do żadnych innych kredytów, pożyczek czy form sprzedaży ratalnej. Wszyscy wiedzą, że nie jest w stanie spłacić zobowiązań, więc nie będą mu pożyczali.
Co więcej, jeśli będzie chciał podpisać umowę na przykład z siecią komórkową, także może spotkać się z odmową. Podobnie, gdy zechce założyć sobie w domu internet. Albo wziąć coś w leasing.
Efekt? Jedna czwarta dłużników oddaje pieniądze po tym, jak znajdą się na czarnej liście. Pozostaje jednak 15 proc. tych, którzy ciągle jeszcze mają zaległości. Zaległości, które rosną z każdym miesiącem.
Wymiar sprawiedliwości i komornik
Kiedy bank uzna, że nie ma szans na dojście z dłużnikiem do porozumienia, sięga po bardziej radykalne środki. Przede wszystkim - idzie do sądu. Ten wydaje decyzję o nadaniu klauzuli wykonalności bankowemu tytułowi egzekucyjnemu. Od tego momentu dłużnik w każdej chwili może spodziewać się wizyty komornika.
Co można zrobić na tym etapie? Jedynie - próbować opóźnić proces egzekucji. Albo spłacić dług.
Po wezwaniu wystosowanym przez komornika dłużnik ma na to dwa tygodnie. Po upływie tego czasu komornik przystępuje do opisu i oszacowania nieruchomości. W tym samym czasie w księdze wieczystej umieszcza wpis o wszczęciu egzekucji.
Po wycenie nieruchomości przez rzeczoznawcę wyznaczany jest termin licytacji. Może się ona odbyć najszybciej po dwóch tygodniach. Nie wcześniej jednak, niż przed uprawomocnieniem wyroku, na podstawie którego jest wykonywana.
To właśnie miejsce na działania opóźniające licytację. Dłużnik może się bowiem odwoływać od decyzji sądu. To jednak tylko przesunie w czasie to, co nieuniknione.
Licytacja czyli koniec (prawie)
Tym, co nieuniknione jest licytacja. Jej termin i miejsce muszą być ogłoszone publicznie - w prasie, w sądzie i urzędzie gminy. Cena jest zwykle niższa od rynkowej i sięga trzech czwartych wartości nieruchomości.
Jak przebiega licytacja? Tak, jak każdy inny przetarg ustny. Licytujący wpłacają wadium w wysokości 10 proc., wygrywa ten, kto da najwięcej. W ciągu dwóch tygodni musi wpłacić zalicytowaną sumę. A co z dłużnikiem? W tym momencie mieszkanie nie jest już jego własnością. Inaczej z długami. Jeśli jeszcze coś zostało do spłaty, bank będzie dalej domagał się zwrotu.
Dłużnik statystyczny
Kto może zostać nierzetelnym dłużnikiem? W zasadzie - każdy. Choć raczej młody, niż stary. Przeciętny dłużnik, przynajmniej według informacji Krajowego Rejestru Długów, ma mnie niż 35 lat, ale więcej niż 26. Zaległości ma niewielkie - niespełna 14 tys. zł. Najpewniej pochodzi z województwa śląskiego.
Przeciętny dłużnik, jeśli wziął kredyt hipoteczny, to raczej w złotym, a nie we franku szwajcarskim czy euro. W tym pierwszym przypadku zagrożonych jest 3 proc., a w drugim zaledwie 1,4 proc. W sumie wszyscy dłużnicy z problemami winni są bankom prawie pięć miliardów złotych.
W praktyce tyle historii, ilu dłużników. Są tacy, którzy stracili pracę i inni, którzy przecenili swoją zdolność kredytową, a banki przymknęły na nią oko. Albo inni, którzy liczyli na to, że uda się pociągnąć na dodatkowych zleceniach, ale nic z tego nie wyszło. Są wreszcie tacy, którzy nie spłacają kredytów rozmyślnie.
Z raportu InfoDług przygotowanego przez BIG InfoMonitor wynika, że problemy z długami ma ponad 1,9 mln osób. Każdy z nich przechodzi przez podobną procedurę, na początku której ma szansę się wywinąć, ale jeśli przegapi moment, kończy na licytacji.
Zaczyna się od monitu
W pierwszej fazie gry z dłużnikiem bank może kontaktować się z dłużnikiem telefonicznie. Jeśli to nic nie da, wysyła do niego monit, pismo, w którym wierzyciel upomina się o spłatę zaległości. To najlepszy moment na spłatę zobowiązania.
To także niezły moment na szczerą rozmowę z pracownikami banku. Dlaczego? Bankowcom zależy przede wszystkim na odzyskaniu pieniędzy. Jeśli będą widzieli szansę, zgodzą się na negocjacje spłaty zadłużenia. Takie rozwiązanie będzie dla nich i tak korzystniejsze, niż podejmowanie dalszych kroków.
Jakie opcje ma w tej sytuacji dłużnik? Może refinansować kredyt, czyli - w pewnym sensie - zaciągnąć go na nowo, na nieco innych warunkach. Może też próbować wydłużyć czas spłaty zobowiązania, rozkładając tę samą kwotę na więcej rat. Co zyskuje? Niższe raty, które jest w stanie spłacać.
Na tym etapie udaje się najczęściej dojść do porozumienia. Sześciu z dziesięciu dłużników spłaca wówczas zaległości.
Krajowy Rejestr Długów czyli czarna lista
Jeśli dłużnik zdecyduje się iść w zaparte i nie płacić, bank może zgłosić go do rejestru długów. W Polsce czarne listy prowadzi kilka firm, działa też Biuro Informacji Kredytowej, z którego usług korzystają banki.
Jakie konsekwencje ponosi dłużnik wpisany na listę tych, którzy spłacają kredyty w sposób nierzetelny? Przede wszystkim nie ma dostępu do żadnych innych kredytów, pożyczek czy form sprzedaży ratalnej. Wszyscy wiedzą, że nie jest w stanie spłacić zobowiązań, więc nie będą mu pożyczali.
Co więcej, jeśli będzie chciał podpisać umowę na przykład z siecią komórkową, także może spotkać się z odmową. Podobnie, gdy zechce założyć sobie w domu internet. Albo wziąć coś w leasing.
Efekt? Jedna czwarta dłużników oddaje pieniądze po tym, jak znajdą się na czarnej liście. Pozostaje jednak 15 proc. tych, którzy ciągle jeszcze mają zaległości. Zaległości, które rosną z każdym miesiącem.
Wymiar sprawiedliwości i komornik
Kiedy bank uzna, że nie ma szans na dojście z dłużnikiem do porozumienia, sięga po bardziej radykalne środki. Przede wszystkim - idzie do sądu. Ten wydaje decyzję o nadaniu klauzuli wykonalności bankowemu tytułowi egzekucyjnemu. Od tego momentu dłużnik w każdej chwili może spodziewać się wizyty komornika.
Co można zrobić na tym etapie? Jedynie - próbować opóźnić proces egzekucji. Albo spłacić dług.
Po wezwaniu wystosowanym przez komornika dłużnik ma na to dwa tygodnie. Po upływie tego czasu komornik przystępuje do opisu i oszacowania nieruchomości. W tym samym czasie w księdze wieczystej umieszcza wpis o wszczęciu egzekucji.
Po wycenie nieruchomości przez rzeczoznawcę wyznaczany jest termin licytacji. Może się ona odbyć najszybciej po dwóch tygodniach. Nie wcześniej jednak, niż przed uprawomocnieniem wyroku, na podstawie którego jest wykonywana.
To właśnie miejsce na działania opóźniające licytację. Dłużnik może się bowiem odwoływać od decyzji sądu. To jednak tylko przesunie w czasie to, co nieuniknione.
Licytacja czyli koniec (prawie)
Tym, co nieuniknione jest licytacja. Jej termin i miejsce muszą być ogłoszone publicznie - w prasie, w sądzie i urzędzie gminy. Cena jest zwykle niższa od rynkowej i sięga trzech czwartych wartości nieruchomości.
Jak przebiega licytacja? Tak, jak każdy inny przetarg ustny. Licytujący wpłacają wadium w wysokości 10 proc., wygrywa ten, kto da najwięcej. W ciągu dwóch tygodni musi wpłacić zalicytowaną sumę. A co z dłużnikiem? W tym momencie mieszkanie nie jest już jego własnością. Inaczej z długami. Jeśli jeszcze coś zostało do spłaty, bank będzie dalej domagał się zwrotu.
-
Polska to jednak dziki kraj
mama_myszkina
02.12.11, 20:13
bo jak inaczej nazwać sytuację, gdzie za brak spłaty rat na samochód można kogoś uczynić bezdomnym?Mam spore doświadczenie w pracy jako doradca d/s prawa mieszkaniowego i kredytów w UK i tam»
Zobacz także »
Oferta bezpośredniaBardzo ciekawie zaaranżowane mieszkanie, w ciepłym klimacie. Położone blisko Parku Łazienkowskiego.
Cena: 415 000 PLN
Oferta bezpośredniaKomfortowe dwupoziomowe mieszkanie. Do wprowadzenia z pełnym wyposażeniem.
Cena: 349 000 PLN
Oferta bezpośredniaAtrakcyjny dom o powierzchni 190 m2 w zabudowie szeregowej. W całym domu ogrzewanie podłogowe.
Cena: 749 000 PLN
Rynek pierwotnyOsiedle Na Wzgórzach to kompleks domków jednorodzinnych w zabudowie bliźniaczej.
Cena: 699 000 PLN
Rynek wtórnyDziałka budowlana położona w malowniczej miejscowości Lipków, na skraju Puszczy Kampinoskiej.
Cena: 495 000 PLN




























