Kredyt we franku? A może w innej walucie?
18.04.2006
, aktualizacja: 18.04.2006 15:32
LIBOR, spread, ryzyko kursowe, zdolność kredytowa - to terminy, które koniecznie musisz poznać, nim zdecydujesz się na kredyt mieszkaniowy w obcej walucie.
ZOBACZ TAKŻE
- Kredyty mieszkaniowe - poradnik (20-11-06, 11:16)
- Kredyt kredytowi nierówny (18-04-06, 15:31)
- Oprocentowanie stałe czy zmienne? (18-04-06, 15:31)
- Pożyczasz franki, spłacasz złote (18-04-06, 15:31)
RAPORTY
Decyzja w tej sprawie jest piekielnie trudna! Chyba jeszcze nigdy bankowcy i doradcy kredytowi z firm brokerskich nie byli tak podzieleni: jedni uważają, że najkorzystniejsze są kredyty we frankach szwajcarskich, inni zaś, że ich czas się kończy i że bardziej opłaca się kredyt złotowy. Którzy z nich mają rację? Na to pytanie musisz sobie odpowiedzieć sam, bo nie ma na świecie jasnowidza, który przewidziałby nie tylko oprocentowanie kredytów i kursy walut, ale także twoje zarobki za 10 czy 15 lat.
Frank górą
Państwo O. nie są ludźmi majętnymi. Mają jednak stałe posady i pensje - w sumie na rękę 2,5 tys. zł miesięcznie. Z tych pieniędzy muszą utrzymać dwoje dzieci oraz samochód. Na szczęście O. nie spłacają żadnych innych kredytów. Udało im się też odłożyć trochę pieniędzy. W mieście, w którym mieszkają, wypatrzyli więc mieszkanie, na które chcą pożyczyć na 20 lat ok. 150 tys. zł. Ale czy dostaną taki kredyt?
Początki poszukiwań nie były obiecujące, bo w bankach, od których zaczęli (BPH oraz ING Banku Śląskim), dostawali odpowiedź odmowną. Państwo O. nie mają bowiem zdolności kredytowej na tak dużą kwotę, czyli - innymi słowy - zarabiają zbyt mało. Każdy z tych banków policzył, że za 2,5 tys. zł rodzinie O. po prostu nie uda się przeżyć po spłaceniu raty kredytu i innych świadczeń mieszkaniowych.
Jeśli spotka cię to samo, nie rezygnuj od razu. Rodzina O. nie dała za wygraną i okazało się, że jest kilka banków skłonnych pożyczyć jej 150 tys. zł. Jak to możliwe? Maciej Kossowski z firmy brokerskiej Expander wyjaśnia, że każdy bank stosuje własne zasady badania zdolności kredytowej. W banku X wymagane minimum na przeżycie po zapłaceniu stałych rachunków może wynosić np. 700 zł na osobę, w banku Y - 500 zł, a w banku Z - 300 zł. Oczywiście banki biorą pod uwagę także inne czynniki, np. wiek kredytobiorców oraz wykonywane przez nich zawody.
W Expanderze twierdzą, że Państwo O. mogą skorzystać z oferty m.in. PKO BP (ten wyliczył zdolność kredytową O. na ponad 200 tys. zł!), Santander Consumer Banku, Fortis Banku, GE Money Banku i Millennium. Jednak tylko w tych dwóch pierwszych bankach O. mieliby do wyboru złotego i franka. W pozostałych w grę wchodziłby wyłącznie kredyt w szwajcarskiej walucie. Dlaczego? Bo jest dużo tańszy od złotowego, co przekłada się na miesięczną ratę spłaty. A im ta rata jest niższa, tym więcej zostaje na inne wydatki. Na przykład miesięczna spłata 20-letniego kredytu w wysokości 150 tys. zł, który kosztuje 6 proc. w skali roku, wynosi przeszło 1067 zł. Natomiast za kredyt we frankach, który zwykle jest o połowę tańszy (3 proc.), zapłacimy co miesiąc ok. 845 zł.
Wniosek pierwszy: Sprawą najważniejszą jest wybór waluty kredytu. Od tej decyzji zależy, jaką kwotę pożyczy ci bank oraz jakie zapłacisz miesięczne raty. Ten, kto zdecyduje się na szwajcarską walutę, nie tylko płaci mniejsze raty, ale w konsekwencji może też liczyć na wyższą ocenę zdolności kredytowej. Kossowski policzył, że np. w GE Money Banku Państwo O. dostaliby nawet 163 tys. zł kredytu. Ale gdyby małżonkowie wybrali złotego, bank pożyczyłby im maksymalnie 135 tys. zł, czyli aż o 28 tys. zł mniej!
Franki dla zamożnych
Ale uwaga! Od lipca banki podniosą poprzeczkę dochodów dla osób decydujących się na kredyt walutowy. Komisja Nadzoru Bankowego zaleciła bowiem bankom wprowadzenie regulacji, które mają je skłonić do ostrożniejszego udzielania tego typu kredytów. - Maksymalna kwota takiego kredytu będzie o prawie 20 proc. niższa niż kredytu złotowego - przewidują w Expanderze. Oznacza to, że niezamożne rodziny muszą się liczyć z tym, że ze względu na wyliczaną po nowemu zdolność kredytową zostaną odprawione przez bankowców z kwitkiem lub będą musiały zadowolić się mniejszym kredytem. Niektóre banki już dziś biorą poprawkę na wyższe ryzyko związane z kredytami walutowymi. Na przykład w Banku BPH maksymalny kredyt dla kogoś, kto chce zadłużyć się we frankach szwajcarskich, jest nawet niższy niż dla klienta złotowego!
Ograniczenia nadzoru bankowego najprawdopodobniej odczułaby nasza przykładowa rodzina. Jak bardzo? Nie wszystkie banki chcą już teraz podać, na jaki kredyt we frankach będzie ona mogła liczyć od lipca. Fortis Bank np. pożyczyłby jej obecnie blisko 165,5 tys. zł. Za trzy miesiące rodzinę O. stać będzie w tym banku na kredyt nieco przekraczający 106 tys. zł.
Wniosek drugi: Zapowiedziane ograniczenie dotknie najmniej zamożnych kredytobiorców. Zwłaszcza tych, którzy decydują się na kredyt we frankach nie tylko ze względu na niższą ratę, ale głównie z uwagi na łatwiejszą do osiągnięcia zdolność kredytową.
Strach ma wielkie oczy
Po co te ograniczenie? To na wypadek, gdyby w Polsce doszło do kryzysu walutowego i klienci mający kredyty we frankach stali się niewypłacalni. Tego typu kredytom towarzyszy bowiem wielka niewiadoma, jaką jest kurs złotego wobec obcych walut. Fachowcy nazywają to ryzykiem kursowym.
Jeśli złoty się umocni, to świetnie - zmaleje rata spłaty oraz całe zadłużenie (liczone w złotych). Jeśli zaś nasza waluta osłabnie, skutki będą nieprzyjemne. To ryzyko koniecznie musisz uwzględnić, zanim zdecydujesz się na zaciągnięcie kredytu walutowego.
Zresztą zgodnie z rekomendacją Komisji Nadzoru Bankowego banki będą musiały cię poinformować o ryzyku związanym z zadłużaniem się w walutach obcych. Zostaną opracowane specjalne formularze z informacjami, które bankierzy będą musieli dawać klientom do podpisu.
Problem w tym, że jedni bankowcy wyolbrzymiają ryzyko kursowe, a inni je bagatelizują. Dlatego Fundacja na rzecz Kredytu Hipotecznego opracowała specjalny informator dla kredytobiorców, którego część pierwsza jest poświęcona kwestii ryzyka walutowego (informator można znaleźć na stronie internetowej Fundacji - www.fukrehip.pl).
Wyżej napisaliśmy, że ten, kto zdecyduje się na szwajcarską walutę, zapłaci mniejsze raty. Specjaliści z Fundacji Hipotecznej przeanalizowali, o ile złoty musiałby osłabnąć względem franka, by zrównały się one z ratami kredytu złotowego. Ten graniczny kurs walutowy nazwali kursem dopuszczalnym.
Jaka byłaby jego wysokość dla Państwa O.? Przypomnijmy, że chcą oni pożyczyć 150 tys. zł na 20 lat. To ok. 60 tys. franków (po kursie ok. 2,5 złotego za franka). Przy oprocentowaniu 3 proc. w skali roku miesięczna rata spłaty wyniesie ok. 330 franków, co po przeliczeniu na złote (po wewnętrznym kursie sprzedaży franka w danym banku) da nam kwotę ok. 840 zł. Rata ta jest zatem o blisko 220 zł niższa niż ta przy kredycie złotowym w cenie 6 proc. - ok. 1060 zł.
Z prostego rachunku wynika, że frank musiałby podrożeć o przeszło 26 proc. i kosztować ok. 3,2 zł, by rata kredytu w szwajcarskiej walucie wzrosła do 1060 zł.
Czy tak duża deprecjacja złotego jest możliwa? Autorzy informatora nie odpowiadają na to pytanie wprost. Zwracają jedynie uwagę, że do niedawna złoty był walutą mało stabilną i że mieliśmy już do czynienia ze znaczną jej deprecjacją. W styczniu 2001 r. frank kosztował 2,1 zł, a trzy lata później już ponad 3 zł. Kurs wzrósł więc o prawie 43 proc. Zjawisko z przełomu 2003 i 2004 r. miało jednak głównie polityczne podłoże (m.in. pogłoski o dymisji premiera Hausnera).
Frank górą
Państwo O. nie są ludźmi majętnymi. Mają jednak stałe posady i pensje - w sumie na rękę 2,5 tys. zł miesięcznie. Z tych pieniędzy muszą utrzymać dwoje dzieci oraz samochód. Na szczęście O. nie spłacają żadnych innych kredytów. Udało im się też odłożyć trochę pieniędzy. W mieście, w którym mieszkają, wypatrzyli więc mieszkanie, na które chcą pożyczyć na 20 lat ok. 150 tys. zł. Ale czy dostaną taki kredyt?
Początki poszukiwań nie były obiecujące, bo w bankach, od których zaczęli (BPH oraz ING Banku Śląskim), dostawali odpowiedź odmowną. Państwo O. nie mają bowiem zdolności kredytowej na tak dużą kwotę, czyli - innymi słowy - zarabiają zbyt mało. Każdy z tych banków policzył, że za 2,5 tys. zł rodzinie O. po prostu nie uda się przeżyć po spłaceniu raty kredytu i innych świadczeń mieszkaniowych.
Jeśli spotka cię to samo, nie rezygnuj od razu. Rodzina O. nie dała za wygraną i okazało się, że jest kilka banków skłonnych pożyczyć jej 150 tys. zł. Jak to możliwe? Maciej Kossowski z firmy brokerskiej Expander wyjaśnia, że każdy bank stosuje własne zasady badania zdolności kredytowej. W banku X wymagane minimum na przeżycie po zapłaceniu stałych rachunków może wynosić np. 700 zł na osobę, w banku Y - 500 zł, a w banku Z - 300 zł. Oczywiście banki biorą pod uwagę także inne czynniki, np. wiek kredytobiorców oraz wykonywane przez nich zawody.
W Expanderze twierdzą, że Państwo O. mogą skorzystać z oferty m.in. PKO BP (ten wyliczył zdolność kredytową O. na ponad 200 tys. zł!), Santander Consumer Banku, Fortis Banku, GE Money Banku i Millennium. Jednak tylko w tych dwóch pierwszych bankach O. mieliby do wyboru złotego i franka. W pozostałych w grę wchodziłby wyłącznie kredyt w szwajcarskiej walucie. Dlaczego? Bo jest dużo tańszy od złotowego, co przekłada się na miesięczną ratę spłaty. A im ta rata jest niższa, tym więcej zostaje na inne wydatki. Na przykład miesięczna spłata 20-letniego kredytu w wysokości 150 tys. zł, który kosztuje 6 proc. w skali roku, wynosi przeszło 1067 zł. Natomiast za kredyt we frankach, który zwykle jest o połowę tańszy (3 proc.), zapłacimy co miesiąc ok. 845 zł.
Wniosek pierwszy: Sprawą najważniejszą jest wybór waluty kredytu. Od tej decyzji zależy, jaką kwotę pożyczy ci bank oraz jakie zapłacisz miesięczne raty. Ten, kto zdecyduje się na szwajcarską walutę, nie tylko płaci mniejsze raty, ale w konsekwencji może też liczyć na wyższą ocenę zdolności kredytowej. Kossowski policzył, że np. w GE Money Banku Państwo O. dostaliby nawet 163 tys. zł kredytu. Ale gdyby małżonkowie wybrali złotego, bank pożyczyłby im maksymalnie 135 tys. zł, czyli aż o 28 tys. zł mniej!
Franki dla zamożnych
Ale uwaga! Od lipca banki podniosą poprzeczkę dochodów dla osób decydujących się na kredyt walutowy. Komisja Nadzoru Bankowego zaleciła bowiem bankom wprowadzenie regulacji, które mają je skłonić do ostrożniejszego udzielania tego typu kredytów. - Maksymalna kwota takiego kredytu będzie o prawie 20 proc. niższa niż kredytu złotowego - przewidują w Expanderze. Oznacza to, że niezamożne rodziny muszą się liczyć z tym, że ze względu na wyliczaną po nowemu zdolność kredytową zostaną odprawione przez bankowców z kwitkiem lub będą musiały zadowolić się mniejszym kredytem. Niektóre banki już dziś biorą poprawkę na wyższe ryzyko związane z kredytami walutowymi. Na przykład w Banku BPH maksymalny kredyt dla kogoś, kto chce zadłużyć się we frankach szwajcarskich, jest nawet niższy niż dla klienta złotowego!
Ograniczenia nadzoru bankowego najprawdopodobniej odczułaby nasza przykładowa rodzina. Jak bardzo? Nie wszystkie banki chcą już teraz podać, na jaki kredyt we frankach będzie ona mogła liczyć od lipca. Fortis Bank np. pożyczyłby jej obecnie blisko 165,5 tys. zł. Za trzy miesiące rodzinę O. stać będzie w tym banku na kredyt nieco przekraczający 106 tys. zł.
Wniosek drugi: Zapowiedziane ograniczenie dotknie najmniej zamożnych kredytobiorców. Zwłaszcza tych, którzy decydują się na kredyt we frankach nie tylko ze względu na niższą ratę, ale głównie z uwagi na łatwiejszą do osiągnięcia zdolność kredytową.
Strach ma wielkie oczy
Po co te ograniczenie? To na wypadek, gdyby w Polsce doszło do kryzysu walutowego i klienci mający kredyty we frankach stali się niewypłacalni. Tego typu kredytom towarzyszy bowiem wielka niewiadoma, jaką jest kurs złotego wobec obcych walut. Fachowcy nazywają to ryzykiem kursowym.
Jeśli złoty się umocni, to świetnie - zmaleje rata spłaty oraz całe zadłużenie (liczone w złotych). Jeśli zaś nasza waluta osłabnie, skutki będą nieprzyjemne. To ryzyko koniecznie musisz uwzględnić, zanim zdecydujesz się na zaciągnięcie kredytu walutowego.
Zresztą zgodnie z rekomendacją Komisji Nadzoru Bankowego banki będą musiały cię poinformować o ryzyku związanym z zadłużaniem się w walutach obcych. Zostaną opracowane specjalne formularze z informacjami, które bankierzy będą musieli dawać klientom do podpisu.
Problem w tym, że jedni bankowcy wyolbrzymiają ryzyko kursowe, a inni je bagatelizują. Dlatego Fundacja na rzecz Kredytu Hipotecznego opracowała specjalny informator dla kredytobiorców, którego część pierwsza jest poświęcona kwestii ryzyka walutowego (informator można znaleźć na stronie internetowej Fundacji - www.fukrehip.pl).
Wyżej napisaliśmy, że ten, kto zdecyduje się na szwajcarską walutę, zapłaci mniejsze raty. Specjaliści z Fundacji Hipotecznej przeanalizowali, o ile złoty musiałby osłabnąć względem franka, by zrównały się one z ratami kredytu złotowego. Ten graniczny kurs walutowy nazwali kursem dopuszczalnym.
Jaka byłaby jego wysokość dla Państwa O.? Przypomnijmy, że chcą oni pożyczyć 150 tys. zł na 20 lat. To ok. 60 tys. franków (po kursie ok. 2,5 złotego za franka). Przy oprocentowaniu 3 proc. w skali roku miesięczna rata spłaty wyniesie ok. 330 franków, co po przeliczeniu na złote (po wewnętrznym kursie sprzedaży franka w danym banku) da nam kwotę ok. 840 zł. Rata ta jest zatem o blisko 220 zł niższa niż ta przy kredycie złotowym w cenie 6 proc. - ok. 1060 zł.
Z prostego rachunku wynika, że frank musiałby podrożeć o przeszło 26 proc. i kosztować ok. 3,2 zł, by rata kredytu w szwajcarskiej walucie wzrosła do 1060 zł.
Czy tak duża deprecjacja złotego jest możliwa? Autorzy informatora nie odpowiadają na to pytanie wprost. Zwracają jedynie uwagę, że do niedawna złoty był walutą mało stabilną i że mieliśmy już do czynienia ze znaczną jej deprecjacją. W styczniu 2001 r. frank kosztował 2,1 zł, a trzy lata później już ponad 3 zł. Kurs wzrósł więc o prawie 43 proc. Zjawisko z przełomu 2003 i 2004 r. miało jednak głównie polityczne podłoże (m.in. pogłoski o dymisji premiera Hausnera).
1
2
następne »
Zobacz także:
Zobacz także »
Oferta bezpośredniaWygodny dom z przemyślanymi rozwiązaniami. Zlokalizowany na bezpiecznym osiedlu.
Cena: 1 600 000 PLN
Oferta bezpośredniaMiłe, przytulne mieszkanie idealne dla rodziny z dziećmi. Fajne mieszkanie w fajnej okolicy.
Cena: 380 000 PLN
Oferta bezpośredniaMieszkanie w odrestaurowanej kamienicy. Do dyspozycji wewnętrzny ogród z fontanną.
Cena: 349 000 PLN
Oferta bezpośredniaSympatyczne, jasne i przestronne mieszkanie w samym centrum Warszawy.Wszędzie blisko.
Cena: 490 000 PLN
Rynek pierwotnyFunkcjonalnie zaprojektowany dom w zabudowie bliźniaczej. Zapewni komfort przyszłym mieszkańcom.
Cena: 568 000 PLN
Rynek wtórnyWyjątkowo urokliwa działka rekreacyjna z domkiem letniskowym. Działka w malowniczej miejscowości.
Cena: 315 000 PLN
























