Wyszukiwarka nieruchomości

Małe kłamstewka przy kredycie, wielkie kłopoty dla pracodawcy

Nina Hałabuz
08.12.2009 , aktualizacja: 08.12.2009 21:56
A A A Drukuj
Chciałeś wziąć kredyt i namówiłeś swojego pracodawcę, żeby na papierze podwyższył ci pensję? Wkrótce twoja firma może się znaleźć w bazie przedsiębiorstw, które poświadczyły przed bankami nieprawdę. Tworzy ją Związek Banków Polskich

Rys. Małgorzata Ślińska
Banki mają coraz większy problem ze złymi kredytami
Banki mają coraz większy problem ze złymi kredytami
- W czasie kredytowego boomu klienci starający się o pożyczki nagminnie przekazywali nam nieprawdziwe informacje - narzeka Robert, który pracuje w dziale windykacji jednego z banków wyspecjalizowanych w szybkich pożyczkach. I nie chodzi wcale o spektakularne próby wyłudzenia kilku milionów złotych. Najbardziej uciążliwe są małe kłamstewka: zaniżenie liczby dzieci na utrzymaniu, zatajenie kilku spłacanych kredytów albo zawyżone pensje.

W tym ostatnim procederze masowo uczestniczyli pracodawcy. Mariusz Karpiński, były prezes GE Money Banku i Meritum Banku, szacuje, że kilkaset tysięcy osób potrafiło przekonać swoich przełożonych, by na papierze podwyższyli im pensje. - Żeby dostać większe kredyty, przed bankami udawaliśmy bogatszych, niż rzeczywiście jesteśmy - mówi Karpiński. Przedstawiciel jednego z dużych banków uważa, że ten proceder rozwinął się przede wszystkim w mniejszych miejscowościach: - Tam wszyscy się znają. U cioci na imieninach Zbyszek mówi, że chce pieniądze na samochód pożyczyć. No to Staszek, który pracuje w banku, radzi mu, żeby podwyższył sobie pensję o tysiąc złotych, to zamiast na Fiata będzie miał na Opla. A Kasia z księgowości mówi, że da się zrobić. I w ten sposób Zbyszek na papierze zamiast 3 tys. zarabia 4 tys. zł.

Anna Kula z Eurobanku wskazuje, że to, co klient może traktować jako drobne kłamstwo, bank może traktować jako próbę wyłudzenia: - Jeśli mamy podejrzenie popełnienia przestępstwa, jesteśmy zobligowani do zgłoszenia tego prokuraturze.

Banki mają sposoby, by zweryfikować, czy mówimy prawdę. Jakie? - Jeśli chodzi o naszego klienta, to sprawa jest prosta, bo widzimy jego miesięczne przepływy finansowe i wiemy, ile rzeczywiście zarabia - mówi Piotr Gajdziński z BZ WBK.

Jeśli bank ma wątpliwości, czy pensja podana w zaświadczeniu jest prawdziwa, dzwoni do firmy i pyta w dziale kadr. - Ale tutaj mamy takie ryzyko, że jeśli księgowość wie, że w zaświadczeniu pensja jest naciągnięta, to wszystko potwierdzi bez zmrużenia oka - mówi Gajdziński.

Ostateczną instancją jest ZUS - jeśli bank nadal nie ma pewności co do zarobków, prosi o zaświadczenie. To najlepszy papierek lakmusowy, który pokazuje, czy firma mówiła prawdę, czy koloryzowała.

Problem w tym, że takie szczegółowe prześwietlenie każdego klienta jest sprzeczne z ideą szybkich kredytów. - W biznesie consumer finance pożyczki mają być nieduże, udzielane masowo, przy minimum formalności. Banki ponoszą ryzyko, ale zarabiają na wysokim oprocentowaniu: klient pożycza 3 tys., a po roku oddaje 4 tys. zł - tłumaczy Michał Macierzyński, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego. - Jeśli jednak ryzyko jest tak duże, że bank musi drobiazgowo prześwietlać każdego klienta, dzwonić do firmy i sprawdzać go w ZUS, to udzielanie szybkich pożyczek przestaje mu się opłacać - dodaje.

Żeby się zabezpieczyć przed "kłamstwami" klientów, banki postanowiły utworzyć bazę firm, które nakryto na wystawianiu nieprawdziwych zaświadczeń. - Jeśli o kredyt stara się firma, która znajduje się w bazie, bankowi powinno się włączyć światło ostrzegawcze. To znak, że powinien zachować wyjątkową ostrożność i szczególnie dokładnie prześwietlić wszystkie dokumenty - tłumaczy Remigiusz Kaszubski, który w Związku Banków Polskich nadzoruje projekt. Baza ma ruszyć za kilka miesięcy. Kaszubski porównuje ją do Biura Informacji Kredytowej: - To nie będzie żadna czarna lista, tylko źródło informacji o firmach, która pomoże bankom szacować ryzyko kredytowe związane z poszczególnymi klientami.

Ale wiadomo, że osoba, która ma zły rekord w BIK, raczej nie ma co liczyć na bankową pożyczkę. Czy z firmami będzie tak samo?



Podziel się