Gdzie mieszkają miliarderzy?
30.09.2011
, aktualizacja: 07.10.2011 09:35
Dziesięć najdroższych rezydencji jest w sumie wartych tyle, ile 5 tys nowych, przeciętnych polskich mieszkań. Gdzie miliarderzy wydają tak gigantyczne pieniądze?
W czasie, gdy przeciętni klienci zastanawiają się, jak spłacić kolejną ratę, miliarderzy kupują coraz więcej nieruchomości. Gdzie i za ile?
ZOBACZ TAKŻE
- Luksusowo i postindustrialnie (05-10-11, 09:40)
- Bezpieczny wynajem okiem właściciela (04-10-11, 09:54)
- Ustawa deweloperska - nie taki diabeł straszny? (03-10-11, 09:40)
- Znowu przybyło nowych mieszkań (30-09-11, 16:10)
- Jak mieszkają Polacy? (27-09-11, 09:08)
- Czy warto kupić mieszkanie do remontu? (08-09-11, 14:47)
- Kupujesz mieszkanie? Negocjuj cenę (01-09-11, 09:53)
Apartamenty kupują w czołowych metropoliach świata, tam gdzie robią interesy. Rezydencje w modnych okolicach. Czasem są to te same miejsca. Miliarderzy mogą pozwolić sobie na wiele, a jeśli wierzyć specjalistom z agencji sprzedaży luksusowych nieruchomości, właśnie teraz mają apetyt na zakupy. Dziesięć najdroższych rezydencji jest w sumie wartych tyle, ile 5 tys nowych, przeciętnych polskich mieszkań. Gdzie miliarderzy wydają tak gigantyczne pieniądze?
Czołowa dziesiątka - Azja dominuje
Brytyjska firma Savills opracowała listę dziesięciu czołowych miast świata. To miejsca, w których miliarderzy nie wahają się wydawać milionów dolarów, funtów i euro. Lista odzwierciedla nie tylko preferencje bogaczy, ale także zmiany, jakie zaszły w światowej gospodarce.
Spośród dziesięciu miast jedynie trzy (Paryż, Londyn, Nowy Jork) leżą na tzw. zachodzie. Pięć znajduje się w Azji (Hongkong, Szanghaj, Singapur, Tokio i Bombaj), jedno w Australii (Sydney) i jedno w Rosji (Moskwa).
Żeby doglądać interesów
Jak przyznaje Yolanda Barnes, dyrektor ds. badań rynku rezydencji w firmie Savills, miliarderzy mogą wybrać do mieszkania dowolny kraj na świece. Często mają po kilka domów w różnych miejscach. - Większość szuka bazy, z której będzie mogła doglądać swoich interesów - przyznaje Barnes.
- To sprawia, że luksusowe nieruchomości stają się pożądaną lokatą. Miliarderzy oczekują odpowiednich standardów i chcą za nie płacić, tworząc w ten sposób nową super-klasę nieruchomości - wyjaśnia Barnes.
Klasę, dodajmy, zróżnicowaną. O ile bowiem w Hongkongu przeciętny apartament ma około 450 m2, a w Moskwie nieco ponad 427 m2, to w Tokio powierzchnia takiego mieszkania sięga 1486 m2. Największe apartamenty oferowane są miliarderom w Sydney. Ich średnia powierzchnia to ponad 1858 m2.
Ile płacą miliarderzy?
Jeśli wierzyć, że cena odzwierciedla popyt, najbardziej pożądaną lokalizacją jest chiński Hongkong. W tej metropolii będącej jednym z centrów światowych finansów i handlu za metr kwadratowy luksusowego mieszkania (mieszkania, bo w ciasnym Hongkongu trudno o coś innego) kosztuje średnio 72 tys. funtów.
Drugie pod względem ceny jest Tokio z ceną sięgającą przeciętnie 55 tys. funtów za metr kwadratowy. Dopiero na trzecim miejscu znajduje się Paryż. W stolicy Francji metr kwadratowy nieruchomości dla miliarderów kosztuje - wg raportu Savills - 35 tys. funtów.
Najtańsze z najdroższych są Sydney, Bombaj i Singapur. Jednak także tam za metr kwadratowy mieszkania trzeba zapłacić od 6 do 11 tys. funtów. W Szanghaju, Moskwie, Nowym Jorku i Londynie cena takiej samej powierzchni waha się od 14 tys. do 33 tys. funtów.
Dynamiczne ceny w krajach rozwijających się
Z raprotu Savills wynika także, że w ciągu pół roku w dziesięciu czołowych miastach świata przeciętna cena luksusowego apartamentu wzrosła o 10 proc. Nieruchomości "dla Kowalskiego" zdrożały w tym samym czasie średnio o 6 proc. W ciągu pięciu lat mieszkania dla bogatych zyskały na wartości 65 proc.
Zmiany cen luksusowych nieruchomości także pokazują, że Azja przyciąga coraz większą uwagę. W Singapurze wzrosły (od 2005 roku) o 144 proc., w Bombaju o 138 proc. W Moskwie za metr luksusowego domu lub mieszkania trzeba zapłacić ponad dwa razy tyle, ile sześć lat temu. Także w Hongkongu zanotowano duże wzrosty - o 83 proc.
W pierwszej dziesiątce są jednak takie miasta, w których inwestycja w luksusowe nieruchomości była mniej opłacalna. To Nowy Jork, gdzie ceny zmieniły się o 26 proc., Sydney, gdzie wzrosły o 21 proc. i Tokio, gdzie odnotowano zwyżkę jedynie o 11 proc.
Jest popyt, są uśmiechy
Nieco inne spojrzenie na rynek luksusowych nieruchomości daje raport przygotowany przez firmę Christie's Real Estate. Opracowany na podstawie raportów od prawie 130 współpracowników z całego świata pokazuje nastawienie kupujących i sprzedających najdroższe rezydencje i apartamenty. I jest to obraz pozytywny.
Dwie trzecie uczestników badania stwierdziło zwiększenie zainteresowania klientów kupnem drogich nieruchomości. Największy wzrost dotyczy domów i mieszkań w miejscowościach określanych jako "glamour" - świetne. To miasta takie, jak Londyn, Nowy Jork, Beverly Hills, Hongkong i Paryż.
Za 85 mln dolarów
Według Christie's popyt na luksusowe nieruchomości wzrósł w stolicy Francji od 2010 roku o 22 proc. - Na paryskim rynku mam do czynienia z niedoborem lokali - tłumaczy w raporcie Charles-Marie Jottras, jeden z agentów pracujących z poszukującymi mieszkań miliarderami. - Jednocześnie liczba chętnych ciągle rośnie - dodaje. W przypadku mieszkań w cenie powyżej 5 mln dolarów dominują cudzoziemcy.
Na Florydzie domy w cenie powyżej miliona dolarów sprzedawane są każdego dnia, informują miejscowi agenci. W sumie w ostatnim półroczu dokonano co najmniej 130 takich transakcji.
Najbardziej spektakularne transakcje dokonywane są jednak w Kalifornii. To tam sprzedano dom (w Holmby Hills) za 85 mln dolarów. A także dwa inne za ponad 50 mln dolarów. W Europie rekord dzierży szwajcarskie Lugano, gdzie kupca znalazła nieruchomość za 30 mln franków.
Pytanie - po co?
Nie wszędzie jest tak dobrze. W Grecji i Irlandii nastroje są kiepskie. Ceny w Dublinie spadły o 60 proc. W całej Irlandii o połowę. To nie nastraja kupców pozytywnie.
To jednak tylko wyjątki. Popyt na luksusowe nieruchomości jest bowiem coraz wyższy. Widać jednak jedną, ważną zmianę. Jak mówi, cytowany w raporcie Christies, Francisco Prospero dos Santos z jednej z brazylijskich firm zajmujących się obrotem luksusowymi domami, chociaż miliarderzy mogą kupować kolejne i kolejne domy, zadają sobie coraz częściej pytanie: czy naprawdę tego potrzebuję? To bardzo dobre pytanie.
Zobacz również:
Nieruchomości z zagranicy
Czołowa dziesiątka - Azja dominuje
Brytyjska firma Savills opracowała listę dziesięciu czołowych miast świata. To miejsca, w których miliarderzy nie wahają się wydawać milionów dolarów, funtów i euro. Lista odzwierciedla nie tylko preferencje bogaczy, ale także zmiany, jakie zaszły w światowej gospodarce.
Spośród dziesięciu miast jedynie trzy (Paryż, Londyn, Nowy Jork) leżą na tzw. zachodzie. Pięć znajduje się w Azji (Hongkong, Szanghaj, Singapur, Tokio i Bombaj), jedno w Australii (Sydney) i jedno w Rosji (Moskwa).
Żeby doglądać interesów
Jak przyznaje Yolanda Barnes, dyrektor ds. badań rynku rezydencji w firmie Savills, miliarderzy mogą wybrać do mieszkania dowolny kraj na świece. Często mają po kilka domów w różnych miejscach. - Większość szuka bazy, z której będzie mogła doglądać swoich interesów - przyznaje Barnes.
- To sprawia, że luksusowe nieruchomości stają się pożądaną lokatą. Miliarderzy oczekują odpowiednich standardów i chcą za nie płacić, tworząc w ten sposób nową super-klasę nieruchomości - wyjaśnia Barnes.
Klasę, dodajmy, zróżnicowaną. O ile bowiem w Hongkongu przeciętny apartament ma około 450 m2, a w Moskwie nieco ponad 427 m2, to w Tokio powierzchnia takiego mieszkania sięga 1486 m2. Największe apartamenty oferowane są miliarderom w Sydney. Ich średnia powierzchnia to ponad 1858 m2.
Ile płacą miliarderzy?
Jeśli wierzyć, że cena odzwierciedla popyt, najbardziej pożądaną lokalizacją jest chiński Hongkong. W tej metropolii będącej jednym z centrów światowych finansów i handlu za metr kwadratowy luksusowego mieszkania (mieszkania, bo w ciasnym Hongkongu trudno o coś innego) kosztuje średnio 72 tys. funtów.
Drugie pod względem ceny jest Tokio z ceną sięgającą przeciętnie 55 tys. funtów za metr kwadratowy. Dopiero na trzecim miejscu znajduje się Paryż. W stolicy Francji metr kwadratowy nieruchomości dla miliarderów kosztuje - wg raportu Savills - 35 tys. funtów.
Najtańsze z najdroższych są Sydney, Bombaj i Singapur. Jednak także tam za metr kwadratowy mieszkania trzeba zapłacić od 6 do 11 tys. funtów. W Szanghaju, Moskwie, Nowym Jorku i Londynie cena takiej samej powierzchni waha się od 14 tys. do 33 tys. funtów.
Dynamiczne ceny w krajach rozwijających się
Z raprotu Savills wynika także, że w ciągu pół roku w dziesięciu czołowych miastach świata przeciętna cena luksusowego apartamentu wzrosła o 10 proc. Nieruchomości "dla Kowalskiego" zdrożały w tym samym czasie średnio o 6 proc. W ciągu pięciu lat mieszkania dla bogatych zyskały na wartości 65 proc.
Zmiany cen luksusowych nieruchomości także pokazują, że Azja przyciąga coraz większą uwagę. W Singapurze wzrosły (od 2005 roku) o 144 proc., w Bombaju o 138 proc. W Moskwie za metr luksusowego domu lub mieszkania trzeba zapłacić ponad dwa razy tyle, ile sześć lat temu. Także w Hongkongu zanotowano duże wzrosty - o 83 proc.
W pierwszej dziesiątce są jednak takie miasta, w których inwestycja w luksusowe nieruchomości była mniej opłacalna. To Nowy Jork, gdzie ceny zmieniły się o 26 proc., Sydney, gdzie wzrosły o 21 proc. i Tokio, gdzie odnotowano zwyżkę jedynie o 11 proc.
Jest popyt, są uśmiechy
Nieco inne spojrzenie na rynek luksusowych nieruchomości daje raport przygotowany przez firmę Christie's Real Estate. Opracowany na podstawie raportów od prawie 130 współpracowników z całego świata pokazuje nastawienie kupujących i sprzedających najdroższe rezydencje i apartamenty. I jest to obraz pozytywny.
Dwie trzecie uczestników badania stwierdziło zwiększenie zainteresowania klientów kupnem drogich nieruchomości. Największy wzrost dotyczy domów i mieszkań w miejscowościach określanych jako "glamour" - świetne. To miasta takie, jak Londyn, Nowy Jork, Beverly Hills, Hongkong i Paryż.
Za 85 mln dolarów
Według Christie's popyt na luksusowe nieruchomości wzrósł w stolicy Francji od 2010 roku o 22 proc. - Na paryskim rynku mam do czynienia z niedoborem lokali - tłumaczy w raporcie Charles-Marie Jottras, jeden z agentów pracujących z poszukującymi mieszkań miliarderami. - Jednocześnie liczba chętnych ciągle rośnie - dodaje. W przypadku mieszkań w cenie powyżej 5 mln dolarów dominują cudzoziemcy.
Na Florydzie domy w cenie powyżej miliona dolarów sprzedawane są każdego dnia, informują miejscowi agenci. W sumie w ostatnim półroczu dokonano co najmniej 130 takich transakcji.
Najbardziej spektakularne transakcje dokonywane są jednak w Kalifornii. To tam sprzedano dom (w Holmby Hills) za 85 mln dolarów. A także dwa inne za ponad 50 mln dolarów. W Europie rekord dzierży szwajcarskie Lugano, gdzie kupca znalazła nieruchomość za 30 mln franków.
Pytanie - po co?
Nie wszędzie jest tak dobrze. W Grecji i Irlandii nastroje są kiepskie. Ceny w Dublinie spadły o 60 proc. W całej Irlandii o połowę. To nie nastraja kupców pozytywnie.
To jednak tylko wyjątki. Popyt na luksusowe nieruchomości jest bowiem coraz wyższy. Widać jednak jedną, ważną zmianę. Jak mówi, cytowany w raporcie Christies, Francisco Prospero dos Santos z jednej z brazylijskich firm zajmujących się obrotem luksusowymi domami, chociaż miliarderzy mogą kupować kolejne i kolejne domy, zadają sobie coraz częściej pytanie: czy naprawdę tego potrzebuję? To bardzo dobre pytanie.
Przeczytaj także: Budujesz dom? Podpowiadamy, jak wybrać odpowiedni projekt domu
Zobacz również:
Nieruchomości z zagranicy
Zobacz także »
Najczęściej czytane24 htydzień




























