Wyszukiwarka nieruchomości

Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta?

Adam Rogalski
05.08.2008 , aktualizacja: 06.08.2008 12:00
A A A Drukuj
- Nigdy nie skończę tych studiów. Niedługo wykształcenie będą mieli tylko bogaci - mówi rozżalona Monika, studentka z Poznania. - Jak się nie podoba to wynocha. W tej okolicy nie znajdziesz nic taniej, więc powinnaś się cieszyć - odpowiedział na jej zarzuty właściciel mieszkania.
SERWISY
Julia i Ania były przyjaciółkami. Kiedy zamożni rodzice Julii kupili jej mieszkanie, nie zapomniała o swojej przyjaciółce. Na drugim roku studiów wprowadziły się tam razem. Rata kredytu wynosiła 800 złotych, dlatego Ania za swój pokój płaciła tylko 400. Wkrótce rodzice Julii wyczuli w tym interes. Zdumieli się, że ceny wynajmu są aż tak wysokie. Już w styczniu 2008 Ania płaciła za swój pokój 600 złotych.

- To cena po znajomości, dobrze wiesz, że powinna być o wiele wyższa - Julia broniła rodziców. Ceny na rynku mieszkań rosły. Apogeum nastąpiło pod koniec czerwca. Ania za swój pokój miała płacić 1100 złotych. Jak twierdzili rodzice Julii, to odpowiednia cena za taki standard i wyposażenie.

To było ponad jej możliwości. Nie dość, że sama pracowała to jeszcze miała pieniądze od rodziny. A mimo to wszystko musiałaby wydawać na tych kilka metrów kwadratowych. Wyprowadziła się po tygodniu. - Mam nadzieję, że mój nowy współlokator będzie równie miły - skwitowała całą sytuację Julia.

Legalny obłęd

To co dzieje się na rynku mieszkaniowym nie sposób opisać. Ceny z każdym dniem rosną do niebagatelnych kwot. Wszystko można wytłumaczyć psychologiczną teorią "samospełniającej się przepowiedni". Polega ona na wprowadzeniu fałszywych informacji, które mają konsekwencje w realnym życiu. Wbrew wszelkim prognozom rychłego spadku cen ktoś puścił plotkę, że mieszkania będą coraz droższe i tak też się dzieje. Analitycy nieruchomości zapewniają, że ceny będą stopniowo spadać z powodu nasycenia rynku.

Mimo to, wynajmujący właściciele prześcigają się w podnoszeniu opłat nie licząc się z niczym i z nikim. Oni przecież niczego nie tracą. Ktoś za nich spłaci ratę kredytu a i zarobić się jeszcze da. A na kim? Oczywiście na studentach. W wielkich miastach to przede wszystkim oni szukają dla siebie miejsca. Gdy trafi się pracujący, to jeszcze jakoś mu się uda przetrwać. Jednak znaczna część pozostaje na utrzymaniu rodziców, których często nie stać na takie wydatki. Czy już wkrótce studia będą tylko dla najbogatszych?

Drogie stolice nauki

Cena za wynajem często nie jest podyktowana standardem mieszkania czy jego lokalizacją. Już za samą miejscowość, w której chce się zamieszkać trzeba zapłacić dodatkowo. Na podstawie ogłoszeń zamieszczanych na portalu Gumtree.pl i relacji samych studentów łatwo określić jak żyje się w polskich miastach.

Na co student wydaje pieniądze

Poznań: Ceny za pokój wahają się miedzy 400 a 800 złotych. Często są to pokoje dwuosobowe. Za całe mieszkanie, najczęściej kawalerkę, trzeba zapłacić 1800 zł. Porównując to do innych metropolii Poznań wydaje się miejscem przystępnym cenowo. Codzienne wydatki również są trochę niższe. Na samym jedzeniu, wyjściach do kina czy nawet punkcie ksero można zaoszczędzić nawet do 100 złotych.

Kraków: Można tutaj zamieszkać już za 500 złotych, choć wśród ogłoszeń przeważają ceny dopiero od 700. Jest to podyktowane lokalizacją. Im bliżej centrum miasta tym drożej. Korzystając często z barów mlecznych i czytając pisma jedynie w Empiku, można przetrwać miesiąc. Sytuacja komplikuje się w przypadku niezaplanowanych wydatków np. choroby. Wtedy najczęściej antybiotykiem staje się Rutinoscorbin i gorąca herbata.

Gdańsk: Trójmiasto w okresie letnim jest najdroższym miejscem w Polsce. Na szczęście tuż po sezonie ceny wracają do normy. Za pokój w Gdańsku zapłacimy średnio 500 zł., a w Gdyni nawet 375 zł. Najdrożej jest w Sopocie w pobliżu traktu. Tutaj ceny sięgają nawet do 800 zł. Dobrą praktyką jest odnajmowanie przez studentów jednego pokoju dla turystów. W ten sposób można zaoszczędzić na nową książkę lub coś innego niż zupka w proszku.

Warszawa: Już utarło się w mentalności Warszawiaków, że "tu jest stolica więc musi być drożej". Za samodzielny pokój na dalekim Okęciu trzeba niekiedy zapłacić i 900 złotych. Prawdziwym hitem są mieszkania choćby na Starym Mieście. Za 3 osobowy pokój każdy z lokatorów musi zapłacić 600 złotych, czyli razem 1800 zł.

Właściciele wcale nie są bezduszni i też myślą o losie biednych studentów. Dlatego do małego pokoju wpychają po dwie osoby i w taki sposób każdy jest zadowolony. Student płaci mniej a i właściciel wychodzi na swoje. Jednak Warszawa i poza tym jest droga. Bez częstych "wałówek" od rodziców, czy gotowaniu na wspólnym garnku ciężko przeżyć.

Przeczytaj jak i na czym oszczędzać

Liczy się tylko zysk

Julia właśnie wróciła z Kostaryki. Był to prezent od rodziców za dobrą średnią. Julia jest studentką polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Pochodzi z Białej Podlaskiej, gdzie też jej rodzice prowadzą swój gabinet dentystyczny.

Na tle innych studentów jest wyjątkową osobą. Jeszcze nigdy nie pracowała, nie stała w kolejce do ksero, czy też nie próbowała dań w akademickich barach mlecznych. Bo i po co? Za wszystko i tak płacą rodzice. Z początkiem nowego roku na jej półkach już stoi komplet potrzebnych książek. Dzięki sieci sklepów on - line, rodzice robią za nią zakupy, aby przypadkiem niczego jej nie brakowało. Obowiązkowe kursy języka włoskiego, plus zajęcia na basenie i w klubie fitness to codzienność. Do tego liczne wyjazdy za granicę dla "duszy i ciała".

- Do nauki potrzeba odpowiednich warunków. A to nie są pieniądze wyrzucone w błoto, wystarczy spojrzeć na moją średnią - tłumaczy Julia. Już na początku studiów zaprzyjaźniła się z Anią, koleżanką z zajęć. Wynajęły razem pokój, potem całe mieszkanie. Blisko rynku głównego, 2 pokoje z kuchnią za 1100 złotych. - Standard mieszkania nie był wysoki, ale za to blisko na uczelnię. W sumie to nie przebywałam w nim zbyt często - wspomina.

Rodzice po kilku wizytach w wynajmowanym mieszkaniu zdecydowali zadbać o dobro córki. Kupili mieszkanie na krakowskim Śródmieściu. Stare budownictwo i lokal do remontu. Po pół roku dawna "rudera" miała standard równy pokojom w eleganckim hotelu. Julia żyje wygodnie, niestety straciła przyjaciółkę.

Podziel się

  • Sytuacja jest chora ale nie potrwa dłużej niż rok znajomy_jennifer_lopez 06.08.08, 01:07

    Nikt normalny nie bedzie studiował/pracował w miejscu gdzie za małe mieszkanko bedzie musiał dać 2000zł, gdy może zarobić 1-3 tys zł. Ot i wszystko»

  • Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? sselrats 06.08.08, 17:53

    "z uciskanego biedaka stać się bogatym dręczycielem" Taka to perspektywe ekonomiczna oferuje GW w dziale Gospodarka. Jak tu oczekiwac od czytelnikow, wlaczajac studentow obycia »

  • Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? cartahena 10.08.08, 00:06

    A mi sie wydaje, ze obecni mlodzi ludzie, w tym studenci, maja wysokie roszczenia i oczekiwania w stosunku do tego co soba reprezentuja. wynajmuje mieszkanie w Krakowie i zauwazylam, ze »