Reklamowe triki deweloperów
06.04.2009
, aktualizacja: 06.04.2009 13:41
Nowe projekty, rzetelne gwarancje, mocna gra słówek i haseł umiejętnie dopasowanych do każdej inwestycji. Do tego znane osobistości, nagrody lub niecodzienne pomysły. Deweloperzy chcą zwrócić uwagę na swoje nieruchomości, by tylko rozkręcić rynek sprzedaży mieszkań
ZOBACZ TAKŻE
- Mieszkania w stolicy coraz tańsze (29-09-09, 15:09)
- Wakacyjne mieszkania (17-08-09, 16:19)
- Wykończymy i umeblujemy mieszkanie, tylko je kup! (04-03-09, 10:43)
- Luksusowe mieszkania dostępne dla wszystkich (13-02-09, 11:18)
- Kup mieszkanie, dostaniesz nowe auto (09-07-08, 11:16)
Jeszcze kilka miesięcy temu większość reklam firm budowlanych wyglądała tak samo. Ładnie przygotowana w komputerze wizualizacja budowli (gdzie nie obyło się bez podkręcania przez grafików kolorów, szczególnie licznej zieleni otaczającej inwestycję a nawet wstawiania niektórych elementów), nazwa osiedla, cena metra kwadratowego podawana od najniższej do najwyższej kwoty, krótka wzmianka o powierzchniach lokali oraz kilka zalet dotyczących danej inwestycji. Najczęściej były to informacje o dobrych lokalizacjach, atrakcyjnych promocjach, bezpłatnych balkonach, kuchniach i łazienkach. Do tego dochodziły bliskie odległości do galerii handlowych, terenów zielonych czy środków komunikacji miejskiej.
Byli także i tacy, którzy chwalili się planowanymi stacjami metra drugiej, a nawet i trzeciej linii metra, która według wstępnych i bardzo optymistycznych założeń powstanie za minimum 10 lat. Standardem była krótka wzmianka o deweloperze i kontakt do biura sprzedaży zaznaczony pogrubioną czcionką.
Marketingowe "sztuczki"
Przeglądając reklamy deweloperów można było odnieść wrażenie, że większość z nich robiona była z jakiegoś ogólnodostępnego szablonu. Klienci nie bardzo potrafili odróżnić jedną inwestycję od drugiej, bo większość tych osiedli oferowało im to samo. Przyjmowali do wiadomości to, co inwestor chciał im przekazać. Ale kryzys finansowy który we wrześniu dotarł do Polski przyprawił wiele dodatkowych kłopotów deweloperom. Od kilku miesięcy na rynku nieruchomości spadają ceny a kupujących nie widać. Deweloperzy chcąc to zmienić zaczęli wyróżniać swoje budowle i stosować coraz ciekawsze działania marketingowe. Nie znaczy to, że wcześniej nie stosowano podobnych taktyk, jednak w porównaniu ze sztuczkami stosowanymi jeszcze rok temu, te dzisiejsze są bardziej racjonalne.
Dziś już nikt nie daje samochodu, wycieczki, czy pralki w bonusie, bo klienta interesuje przede wszystkim atrakcyjna cena i pomoc w załatwieniu kredytu.
Czas na rodzinę
Prawdziwym hitem na kryzys stało się promowanie swoich inwestycji przy udziale programu "Rodzina na swoim".
Real Estate Development w swojej reklamie umieścił takie ogłoszenie: "Wszystkie mieszkania w programie Rodzina na swoim". Tylko tyle. Żadnych dodatkowych haseł, żadnych kwot, ani jednej wizualizacji budowanego osiedla. Całość jest wykonana na czerwonym tle, a jedyna informacja dotyczy odbioru mieszkań we wrześniu tego roku. Ale to podobno działa. Jak przekonują eksperci od reklamy dobrze dopasowane hasło wystarczy, by zainspirować wielu klientów do myślenia o danym produkcie i dalszego działania. Dzięki tej reklamie wiele osób odwiedziło stronę internetową dewelopera, by dowiedzieć się więcej o jego inwestycji.
Kolejni inwestorzy i kolejne nietypowe reklamy. "W Dom Development znowu stać cię na kredyt!" - brzmi reklama dewelopera, w której firma przekonuje, że ma rewelacyjny program wsparcia kredytowego. Zarówno dla singli, rodzin jak i osób zmieniających mieszkanie. W reklamach na tle Warszawy, inwestor pokazuje przykładowe swoje inwestycje. Jeżeli wierzyć reklamie za kupione mieszkanie zapłacimy tylko po kilkaset złotych miesięcznej raty.
Wielu deweloperów wyszukuje w swoich inwestycjach nawet pojedyncze mieszkania spełniające te warunki, a w reklamach pokazują specjalnie przygotowane kalkulacje, tak, by przekonać klienta, przede wszystkim niższą ceną.
A co mają powiedzieć te firmy budowlane, które nie załapały się na "Rodzinę na swoim"? Deweloperzy kuszą pomocą przy uzyskaniu kredytów, indywidualną negocjacją cen, która de facto oznacza duże ustępstwa finansowe. Ale to nie wszystko. Z reklamy dowiadujemy się, że deweloperzy we wszystkim nam pomogą, cały czas będziemy mogli na nich liczyć. Jak to wygląda w praktyce? Pracownik działu sprzedaży robi za naszego opiekuna. Towarzyszy klientowi podczas całego procesu zakupu - od przyznania decyzji, poprzez bank, a kończąc na wyborze tapety do przedpokoju. Wszystko po to, by nie stracić cennego dziś klienta.
Co jeszcze możemy wyczytać z reklam? Ostatnio modny stał się klient z dostawą.
- Chcąc zaoszczędzić na benzynie kupującego, deweloperzy gotowi są nawet wysłać po niego samochód, który zabierze go wprost pod mieszkanie czy dom, którym się interesuje - mówi Tomasz Pietrzak z biura prasowego MK Inwestycje. Coraz ciekawszy w czasach kryzysu staje się PR. Deweloperzy organizują własne akcje edukacyjne czy eventy, przy okazji wkręcając się na wszystkie możliwe imprezy, gdzie pojawia się ich wymarzony klient - czyli biznesmen.
Wyprzedaże starych roczników, nawiązanie do obligacji
Coraz częściej reklamy deweloperów przypominają również reklamy spotykane w salonach samochodowych. Modne stały się wyprzedaże domów i mieszkań z rocznika 2008, którym towarzyszą często osobne kampanie w mediach i liczne atrakcje, jak lot balonem nad wyprzedawanym osiedlem. Czasami całość przypomina wyprzedaże, do jakich przywykliśmy w supermarketach. Ciekawie wyglądają także teksty reklamowe i layouty reklam deweloperów. Tri Granit reklamuje swoje Dębowe Tarasy na reklamie przypominającej obligacje skarbu państwa. Deweloper kusi ceną i korzyściami finansowymi płynącymi z inwestycji w inwestycję.
Zyski gwarantuje nam również MM Capital Group. Miesięcznie możemy zarobić z wynajmu od 2500 zł do 10.000 zł. To najnowsze hasło reklamowe przebija się na tle ekskluzywnej krakowskiej inwestycji jakimi są apartamenty w Drukarni Narodowej. To jeden z pierwszych deweloperów na rynku, który zagwarantował konkretne zyski kupującym. Z kolei katowicki deweloper MK Inwestycje do niedawna reklamował się umieszczając na swoich reklamach Ufo, choinkę na USB a nawet krowę dającą kakao - chcąc w ten sposób zwrócić uwagę, na to, że nie ważne są bonusy, bo te mogą być kosmiczne. MK Inwestycje zaznacza, że dla niego ważna jest cena i jakość i na tym powinien skupić się klient. Akcji towarzyszyła cenowa promocja 3 domy na 3 lecie firmy po 3333 zł. Reklama przyniosła zamierzony efekt, a klienci dopytywali o kolejne promocje.
Podobnych okazji na rynku nieruchomości nie brakuje. Kolejni deweloperzy zapowiadają w swoich reklamach ciągle niższe ceny oraz promocje. Bouygues Immobilier Polska już wprowadził nową ofertę. "Boutique - to nowa promocja" - przekonuje francuski deweloper. I zapewnia, że co tydzień będzie wprowadzał super ceny na wybrane mieszkania. To nie lada gratka dla kupujących, którzy tylko czekają na prawdziwe okazje przy zakupie mieszkania.
Czary z reklamy
Co zrobić gdy nie można czegoś dać klientowi? Rozwiązanie jest proste. Trzeba oczarować go reklamą. Najlepiej czarują teksty reklam. Modne stały się tu słowa "urokliwe", "ciche", "czarodziejskie". Któż z nas nie chciałby mieszkać na takim osiedlu. Kluczem wielu reklam jest natomiast słowo "rodzinne". Dziś rodzinne są zarówno osiedla typowo rodzinne, jak również luksusowe apartamenty wybudowane tuż przy drodze, które muszą zaintrygować klienta do zakupu. - Wszystko zależy od tego na jakim targecie w danym momencie prowadzone są działania - mówi Tomasz Pietrzak z biura prasowego MK Inwestycje.
W reklamach także nazwy osiedli coraz częściej są zwykłym trikiem - osiedle może być miłe, zielone, ciche, urocze, stokrotkowe, jaśminowe. Każdy kwiat i roślina jest dopuszczalna, żeby rozmarzyć klienta. W gruncie rzeczy mało jest osiedli, które faktycznie powstały przy zagajniku czy przy parku. Przykładami takich pozytywnych konotacji, mających przełożenie na rzeczywistość jest Osiedle Zagajnik i Ligota Park. Są jednak i tacy inwestorzy, którzy w podkręcają swoje wizualizacje i zdjęcia w reklamach. Zdarzały się przypadki, gdzie deweloper z kilku drzew robił mały park lub usuwał szpecące drzewa lub sąsiedztwo mało atrakcyjnych budynków. W ich miejsca wyrastały komputerowo posadzone drzewa. Z taką reklamą w ręku ciężko byłoby niejednemu klientowi trafić na wybrane przez siebie osiedle.
Byli także i tacy, którzy chwalili się planowanymi stacjami metra drugiej, a nawet i trzeciej linii metra, która według wstępnych i bardzo optymistycznych założeń powstanie za minimum 10 lat. Standardem była krótka wzmianka o deweloperze i kontakt do biura sprzedaży zaznaczony pogrubioną czcionką.
Marketingowe "sztuczki"
Przeglądając reklamy deweloperów można było odnieść wrażenie, że większość z nich robiona była z jakiegoś ogólnodostępnego szablonu. Klienci nie bardzo potrafili odróżnić jedną inwestycję od drugiej, bo większość tych osiedli oferowało im to samo. Przyjmowali do wiadomości to, co inwestor chciał im przekazać. Ale kryzys finansowy który we wrześniu dotarł do Polski przyprawił wiele dodatkowych kłopotów deweloperom. Od kilku miesięcy na rynku nieruchomości spadają ceny a kupujących nie widać. Deweloperzy chcąc to zmienić zaczęli wyróżniać swoje budowle i stosować coraz ciekawsze działania marketingowe. Nie znaczy to, że wcześniej nie stosowano podobnych taktyk, jednak w porównaniu ze sztuczkami stosowanymi jeszcze rok temu, te dzisiejsze są bardziej racjonalne.
Dziś już nikt nie daje samochodu, wycieczki, czy pralki w bonusie, bo klienta interesuje przede wszystkim atrakcyjna cena i pomoc w załatwieniu kredytu.
Czas na rodzinę
Prawdziwym hitem na kryzys stało się promowanie swoich inwestycji przy udziale programu "Rodzina na swoim".
Real Estate Development w swojej reklamie umieścił takie ogłoszenie: "Wszystkie mieszkania w programie Rodzina na swoim". Tylko tyle. Żadnych dodatkowych haseł, żadnych kwot, ani jednej wizualizacji budowanego osiedla. Całość jest wykonana na czerwonym tle, a jedyna informacja dotyczy odbioru mieszkań we wrześniu tego roku. Ale to podobno działa. Jak przekonują eksperci od reklamy dobrze dopasowane hasło wystarczy, by zainspirować wielu klientów do myślenia o danym produkcie i dalszego działania. Dzięki tej reklamie wiele osób odwiedziło stronę internetową dewelopera, by dowiedzieć się więcej o jego inwestycji.
Kolejni inwestorzy i kolejne nietypowe reklamy. "W Dom Development znowu stać cię na kredyt!" - brzmi reklama dewelopera, w której firma przekonuje, że ma rewelacyjny program wsparcia kredytowego. Zarówno dla singli, rodzin jak i osób zmieniających mieszkanie. W reklamach na tle Warszawy, inwestor pokazuje przykładowe swoje inwestycje. Jeżeli wierzyć reklamie za kupione mieszkanie zapłacimy tylko po kilkaset złotych miesięcznej raty.
Wielu deweloperów wyszukuje w swoich inwestycjach nawet pojedyncze mieszkania spełniające te warunki, a w reklamach pokazują specjalnie przygotowane kalkulacje, tak, by przekonać klienta, przede wszystkim niższą ceną.
A co mają powiedzieć te firmy budowlane, które nie załapały się na "Rodzinę na swoim"? Deweloperzy kuszą pomocą przy uzyskaniu kredytów, indywidualną negocjacją cen, która de facto oznacza duże ustępstwa finansowe. Ale to nie wszystko. Z reklamy dowiadujemy się, że deweloperzy we wszystkim nam pomogą, cały czas będziemy mogli na nich liczyć. Jak to wygląda w praktyce? Pracownik działu sprzedaży robi za naszego opiekuna. Towarzyszy klientowi podczas całego procesu zakupu - od przyznania decyzji, poprzez bank, a kończąc na wyborze tapety do przedpokoju. Wszystko po to, by nie stracić cennego dziś klienta.
Co jeszcze możemy wyczytać z reklam? Ostatnio modny stał się klient z dostawą.
- Chcąc zaoszczędzić na benzynie kupującego, deweloperzy gotowi są nawet wysłać po niego samochód, który zabierze go wprost pod mieszkanie czy dom, którym się interesuje - mówi Tomasz Pietrzak z biura prasowego MK Inwestycje. Coraz ciekawszy w czasach kryzysu staje się PR. Deweloperzy organizują własne akcje edukacyjne czy eventy, przy okazji wkręcając się na wszystkie możliwe imprezy, gdzie pojawia się ich wymarzony klient - czyli biznesmen.
Wyprzedaże starych roczników, nawiązanie do obligacji
Coraz częściej reklamy deweloperów przypominają również reklamy spotykane w salonach samochodowych. Modne stały się wyprzedaże domów i mieszkań z rocznika 2008, którym towarzyszą często osobne kampanie w mediach i liczne atrakcje, jak lot balonem nad wyprzedawanym osiedlem. Czasami całość przypomina wyprzedaże, do jakich przywykliśmy w supermarketach. Ciekawie wyglądają także teksty reklamowe i layouty reklam deweloperów. Tri Granit reklamuje swoje Dębowe Tarasy na reklamie przypominającej obligacje skarbu państwa. Deweloper kusi ceną i korzyściami finansowymi płynącymi z inwestycji w inwestycję.
Zyski gwarantuje nam również MM Capital Group. Miesięcznie możemy zarobić z wynajmu od 2500 zł do 10.000 zł. To najnowsze hasło reklamowe przebija się na tle ekskluzywnej krakowskiej inwestycji jakimi są apartamenty w Drukarni Narodowej. To jeden z pierwszych deweloperów na rynku, który zagwarantował konkretne zyski kupującym. Z kolei katowicki deweloper MK Inwestycje do niedawna reklamował się umieszczając na swoich reklamach Ufo, choinkę na USB a nawet krowę dającą kakao - chcąc w ten sposób zwrócić uwagę, na to, że nie ważne są bonusy, bo te mogą być kosmiczne. MK Inwestycje zaznacza, że dla niego ważna jest cena i jakość i na tym powinien skupić się klient. Akcji towarzyszyła cenowa promocja 3 domy na 3 lecie firmy po 3333 zł. Reklama przyniosła zamierzony efekt, a klienci dopytywali o kolejne promocje.
Podobnych okazji na rynku nieruchomości nie brakuje. Kolejni deweloperzy zapowiadają w swoich reklamach ciągle niższe ceny oraz promocje. Bouygues Immobilier Polska już wprowadził nową ofertę. "Boutique - to nowa promocja" - przekonuje francuski deweloper. I zapewnia, że co tydzień będzie wprowadzał super ceny na wybrane mieszkania. To nie lada gratka dla kupujących, którzy tylko czekają na prawdziwe okazje przy zakupie mieszkania.
Czary z reklamy
Co zrobić gdy nie można czegoś dać klientowi? Rozwiązanie jest proste. Trzeba oczarować go reklamą. Najlepiej czarują teksty reklam. Modne stały się tu słowa "urokliwe", "ciche", "czarodziejskie". Któż z nas nie chciałby mieszkać na takim osiedlu. Kluczem wielu reklam jest natomiast słowo "rodzinne". Dziś rodzinne są zarówno osiedla typowo rodzinne, jak również luksusowe apartamenty wybudowane tuż przy drodze, które muszą zaintrygować klienta do zakupu. - Wszystko zależy od tego na jakim targecie w danym momencie prowadzone są działania - mówi Tomasz Pietrzak z biura prasowego MK Inwestycje.
W reklamach także nazwy osiedli coraz częściej są zwykłym trikiem - osiedle może być miłe, zielone, ciche, urocze, stokrotkowe, jaśminowe. Każdy kwiat i roślina jest dopuszczalna, żeby rozmarzyć klienta. W gruncie rzeczy mało jest osiedli, które faktycznie powstały przy zagajniku czy przy parku. Przykładami takich pozytywnych konotacji, mających przełożenie na rzeczywistość jest Osiedle Zagajnik i Ligota Park. Są jednak i tacy inwestorzy, którzy w podkręcają swoje wizualizacje i zdjęcia w reklamach. Zdarzały się przypadki, gdzie deweloper z kilku drzew robił mały park lub usuwał szpecące drzewa lub sąsiedztwo mało atrakcyjnych budynków. W ich miejsca wyrastały komputerowo posadzone drzewa. Z taką reklamą w ręku ciężko byłoby niejednemu klientowi trafić na wybrane przez siebie osiedle.
1
2
następne »
-
Nagonka na deweloperów stała się modna, trendy...
metry.pl
06.04.09, 13:46
Wolałbym, żeby media skupiały uwagę swoich odbiorców na firmach uczciwych, solidnych, sprzedających gotowy produkt, a nie prezentację multimedialną i obietnice. Mam juz dość tego »
Zobacz także »
Najczęściej czytane24 htydzień




























