Wyszukiwarka nieruchomości

Leopard - jeszcze nie wszystko stracone

Aneta Zadroga
26.11.2009 , aktualizacja: 25.11.2009 21:40
A A A Drukuj
Jest szansa na to, by niedoszli mieszkańcy budynków przy ul. Wierzbowej odzyskali przynajmniej część wpłaconych pieniędzy na mieszkania. Mimo upadku dewelopera.
Niedokończone osiedle przy ul. Wierzbowej budowane przez Leoparda
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Niedokończone osiedle przy ul. Wierzbowej budowane przez Leoparda
SERWISY
Od ponad roku śledzimy losy tej inwestycji i kłopoty klientów firmy Leopard. Pisaliśmy o problemach finansowych inwestora, żądanych dopłatach do mieszkań, w końcu o upadłości, którą sąd ogłosił w maju tego roku. W minioną sobotę niedoszli mieszkańcy zorganizowali wiec pod mieszkaniami, za które zapłacili w większości całą kwotę (budowa stanęła na końcowym etapie). Zapowiadają, że będą walczyć o swoje i nie pozwolą syndykowi wyrzucić się ze swoich lokali. Jakie mają w tej walce szanse? Okazuje się, że nie wszystko jeszcze stracone, a ich sytuacja w dużej mierze będzie zależeć od syndyka lub przyszłego nabywcy niedokończonej inwestycji.

Zacznijmy od syndyka. Według Aleksandra Paszyńskiego z domu kredytowego Notus, syndyk może postąpić w dwojaki sposób. - Może po prostu sprzedać inwestycję i rozdzielić pieniądze. Ale może też doprowadzić do dokończenia budowy, dogadać się z mieszkańcami i pozostałymi wierzycielami co do sposobu zaspokojenia ich roszczeń - mówi Paszyński.

Na razie syndyk z inwestycją nic nie może zrobić, bo prokuratura zabezpieczyła bloki przy ul. Wierzbowej jako dowód rzeczowy w prowadzonym przeciw deweloperowi śledztwie. Na jak długo - nie wiadomo. Ważne będą jednak kolejne decyzje. - Jeszcze nie wiem, co czeka klientów - mówi Aneta Stożek, sędzia komisarz zajmująca się sprawą upadłości dewelopera. - Wszystko zależy od tego, czy i za ile uda się sprzedać zajęty majątek spółki - dodaje. Wyjaśnia jednocześnie, że sytuacja na rynku nieruchomości jest dziś trudna i nie można powiedzieć, ile pieniędzy uda się z niego uzyskać i czy wystarczy na pokrycie roszczeń klientów spółki.

Według przepisów prawa, w pierwszej kolejności z majątku upadłego dewelopera zaspokajane są m.in. wszystkie koszty postępowania upadłościowego, zobowiązania podatkowe dewelopera, należności z tytułu składek na ubezpieczenia pracowników oraz należności ze stosunku pracy. Tak też stanie się w przypadku Leoparda. Prawnicy podkreślają, że aby znaleźć się na liście wierzycieli dewelopera i mieć szansę na odzyskanie czegokolwiek, trzeba po pierwsze mieć umowę przedwstępną w formie aktu notarialnego, po drugie - wpis w księdze wieczystej nieruchomości (roszczenie z takiej księgi wypłaca się z ceny sprzedaży danej nieruchomości, a nie tylko z masy upadłościowej). Klienci Leoparda na szczęście mają akty notarialne, wpisali się też do ksiąg i na listę wierzycieli, którą sporządził syndyk po upadłości inwestora.

Co, jeśli ze sprzedaży majątku Leoparda nie uda się pokryć roszczeń wszystkich klientów i syndyk jednak sprzeda lokale przy Wierzbowej, np. innemu deweloperowi? - Nie sądzę, żeby nabywca zechciał sprzedawać tę inwestycję na nowo. Niedoszli lokatorzy mają akty notarialne, powpisywali się do ksiąg wieczystych - mówi Paszyński. - Obawiam się jednak, że bez dodatkowych dopłat na dokończenie mieszkań się nie obędzie.

Podziel się