Gdzie Kraków zbuduje nowy gmach filharmonii?

Tomasz Handzlik
27.04.2010 , aktualizacja: 26.04.2010 21:30
A A A Drukuj
Filharmonia Krakowska Fot. Michal Lepecki / AG Filharmonia Krakowska
Zabłocie, a może drugi brzeg Wisły albo ścisłe centrum, tuż przy skrzyżowaniu ulic Kościuszki z alejami? Architekci i planiści prześcigają się w pomysłach na lokalizację nowego gmachu Filharmonii Krakowskiej. Poznać ją mamy do końca lata, wtedy też ruszy międzynarodowy konkurs na budowę.
Decyzja o budowie nowej filharmonii właściwie już zapadła. Pod koniec ubiegłego roku sejmik województwa podjął uchwałę zabezpieczającą w tegorocznym budżecie 1 mln zł na przygotowanie dokumentacji, koncepcji budowy i rozpisanie międzynarodowego konkursu. Projekt ma być gotowy do 2013 roku, kiedy pojawi się nowy program funduszy unijnych. Wtedy też rozpocznie się budowa. Ale wstępna idea już jest. Zakłada, że budynek będzie miał dwie sale: koncertową na ok. 1000 osób i o połowę mniejszą - kameralną. Przygotowany będzie również do tego, by spełniać funkcje centrum kongresowego i profesjonalnej sali nagrań. Koszt budowy - do 300 mln zł.

- Może zabrzmi to trochę megalomańsko, ale chciałbym, żeby był to budynek, który znajdzie się w przyszłości na pocztówkach z Krakowa. Który pokazywany będzie jako symbol nowoczesności, a nawet doskonałej umiejętności połączenia konserwatyzmu z supernowoczesnością. I ma być nieustannie komentowany - podkreśla Leszek Zegzda, wicemarszałek województwa małopolskiego.

Zanim ogłoszony zostanie konkurs na projekt, województwo musi podjąć decyzję, gdzie budynek miałby stanąć. Propozycji jest sporo: od ul. Wandy (nieopodal dawnego kinoteatru Związkowiec), przez Zabłocie, ul. Kopernika, Rakowicką i Smoczą, po Zakrzówek i Cichy Kącik.

- Trzeba się jednak zastanowić, czy chodzi tylko o jeden budynek filharmonii, czy może o szerszy kompleks kilku innych obiektów, które mogłyby wokół niego powstać. Tak aby powiązać w tym miejscu różne potrzeby miasta w zakresie infrastruktury kulturowej i społecznej - mówi Krzysztof Markiel, dyrektor departamentu kultury w urzędzie marszałkowskim. Chodzi o ewentualne nowe siedziby dla Akademii Muzycznej, Centrum Sztuki Współczesnej lub Małopolskiego Instytutu Kultury.

- Idealnym do tego miejscem byłby teren obok Związkowca. Należy do Wojskowej Agencji Mieszkaniowej, więc jest najłatwiejszym i najtańszym terenem do pozyskania. I tam możliwość stworzenia parku oraz kompleksu kulturowego też byłaby najłatwiejsza - twierdzi Markiel.

To propozycje władz województwa. Ale pojawiają się też alternatywne pomysły, na przykład te autorstwa Janusza Sepioła, marszałka województwa poprzedniej kadencji (z wykształcenia architekta) oraz współpracującego z nim architekta Roberta Kuzianika.

- Pierwsza lokalizacja to teren na Zabłociu, pomiędzy mostem Kotlarskim a mostem kolejowym, naprzeciw galerii Kazimierz - zdradza Sepioł. I tłumaczy, że po tamtej stronie Wisły rozpoczął się już proces rewitalizacji (ruszyła budowa Cricoteki i Muzeum Sztuki Współczesnej), w który znakomicie wpisałaby się budowa nowego gmachu filharmonii.

Drugi pomysł to teren przy ulicy Kościuszki, naprzeciw hotelu Novotel. - Działka jest trudna, bo nieduża i wąska. Realizacja obiektu wymagałaby więc programu skromnego i bardzo zdyscyplinowanego. Ale można by rozważyć nie tylko oparcie budynku filharmonii o mur wiślany, ale jeszcze nadwieszenie górnej części jego foyer poza ów mur. Trudno wyobrazić sobie w Krakowie wspanialsze widoki niż te, które roztaczałyby się z takiego foyer - dodaje Sepioł.

Problem lokalizacji nowej filharmonii jest kluczowy. Niejednokrotnie bowiem podkreślano, że musi to być nie tylko miejsce doskonałe wizerunkowo, ale też takie, do którego turyści i melomani dotrą bez trudu. Jednym z najczęściej powtarzanych pytań jest jednak to, jak uniknąć błędów i wpadek, które zdarzyły w przypadku realizowanej również pod nadzorem województwa budowy nowego gmachu Opery Krakowskiej (m.in. brak parkingu, zbyt mała liczba wyjść utrudniająca szybką ewakuację z sali, kiepska akustyka). W urzędzie marszałkowskim mają już jednak pomysł na to, jak nie dopuścić do konkursu tych architektów, których ostatnie "dzieła" kompletnie się nie sprawdziły.

Podziel się