Życie z rekomendacją T nie takie straszne
08.03.2011
, aktualizacja: 09.03.2011 13:13
- Młodzi ludzie nie powinni wpadać panikę. Będą musieli zacząć od mniejszych mieszkań - mówił prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz na dwa miesiące przed wejściem w życie rekomendacji T, która utrudni dostęp do kredytów. W grudniu weszły kolejne zaostrzające przepisy. Dostęp do kredytów rzeczywiście stał się trudniejszy?
ZOBACZ TAKŻE
- "Rzeczpospolita": Polacy skazani na drogie raty (20-02-12, 07:37)
- "Rzeczpospolita": Emerytura później popłaca (20-02-12, 05:50)
- Koniec darmowego mBanku? (02-06-11, 21:00)
- Loteria wysokiego ryzyka (25-05-11, 21:00)
Rekomendacja T ma uchronić banki i klientów przed skutkami udzielenia zbyt dużej liczby kredytów. Komisja Nadzoru Finansowego zdecydowała się wprowadzić te zalecenia, obserwując efekty kryzysu finansowego na świecie, ale też nieodpowiedzialne zachowanie banków Polsce. Według urzędu banki w walce o klientów obniżały wymogi zdolności kredytowej albo nadmiernie wydłużały okres kredytowania tylko po to, żeby klient płacił mniejsze raty. Efekt? Coraz więcej Polaków ma problem ze spłacaniem rat. Z marcowych danych biura informacji gospodarczej InfoMonitor wynika, że liczba osób, które nie spłacają pożyczki regularnie, wzrosła w ciągu dwóch lat o 735 tys. i po raz pierwszy od jakiego czasu przekroczyła 2 miliony!
Stąd wziął się pomysł nałożenia ograniczeń na udzielanie kredytów. Pierwsze zapisy rekomendacji T zaczęły obowiązywać w sierpniu ubiegłego roku. Na ich mocy wprowadzono obowiązek dokumentowania i weryfikowania dochodów klientów, którzy chcą zaciągnąć kredyt. Oznaczało to koniec dawania kredytów "na dowód osobisty". Poza tym przy zaciąganiu kredytu hipotecznego w obcej walucie wprowadzono wymóg wniesienia 20-procentowego wkładu własnego. To znaczy, że młode małżeństwo, które chce kupić mieszkanie za 400 tys. zł, musi samo uzbierać 80 tys. zł. - Na początku nie obejdzie się bez wsparcia rodziców... Pamiętajmy jednak, że przepisy mają charakter rekomendacji. Można stosować od nich odstępstwa w zależności od poziomu ryzyka danego klienta - mówił kiedy na konferencji poświęconej wprowadzanym zmianom Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banku Polskich. Rzeczywistość nie okazała się taka straszna. Kredyty walutowe na 100 proc. wartości nieruchomości nadal są udzielane, tyle że banki wymagają wykupienia dodatkowego ubezpieczenia, którego koszt dochodzi zwykle do kilku tysięcy złotych.
Kolejna porcja zapisów weszła w życie w grudniu. Najważniejsza restrykcja dla klientów mówi, że suma rat wszytskich zaciągniętych kredytów nie może przekraczać połowy miesięcznego wynagrodzenia. W przypadku osób zarabiających powyżej średniej krajowej próg ten wynosi 65 proc. przychodów. Jak oszacowała firma Deloitte, ten warunek spowoduje, że 3 mln Polaków straci dostęp do kredytów w bankach. Czy rynek już to odczuł? - Ostatnie zapisy weszły w życie 23 grudnia, czyli już po przedświątecznym boomie kredytowym. Na początku roku zawsze jest spowolnienie, ludzie oszczędzają, więc trudno ocenić skutki zmian w liczbach. Jedno jest pewne - rekomendacja odbije się na rynku kredytów gotówkowych i ratalnych - mówi Paweł Majtkowski, analityk produktów finansowych z firmy Expander.
W praktyce nie wszystkie banki stosują zalecenia rekomendacji. Firma doradztwa finansowego Open Finance policzyła, jakiej wartości kredyt może otrzymać trzyosobowa rodzina o miesięcznych dochodach 5 tys. zł netto. Okazało się, że Bank Gospodarki Żywnościowej dawałby jej 39,4 tys. zł kredytu na rok przy wysokości rat 3,7 tys. zł, co stanowiło 75 proc. dochodów (przypomnijmy - limit określony przez KNF to 65 proc.). Kolejne banki w rankingu: Getin, BPH, Volkswagen Bank Direct i Meritum bank zmieściły się na styk - stosunek wielkości raty do kredytu wynosi u nich 65 proc.
- Szacunkowe obliczenia zdolności kredytowej wykonane przez banki pokazują, że mimo funkcjonowania rekomendacji T pozostała pewna dowolność w interpretacji zapisów. Na szczęście dotyczy to tylko kredytobiorców o dochodach zbliżonych do średniej krajowej - pisze autor raportu Michał Sadrak z Open Finance.
W trosce o polskich kredytobiorców nadzór finansowy przygotował kolejną rekomendację, oznaczoną literą S. Według niej banki, wyliczając zdolność kredytową przy pożyczkach walutowych, będą musiały przyjąć 25-letni termin spłaty i to nawet wtedy, gdy zapożyczymy się na 40 lat. Dodatkowo na obsługę rat klient nie będzie mógł wydać więcej niż 42 proc. miesięcznych? zarobków netto. Nowe regulacje zaczną obowiązywać od początku przyszłego roku.
Czy kolejna rekomendacja utrudni dostęp do kredytów? Piszcie do nas: metro@agora.pl
Stąd wziął się pomysł nałożenia ograniczeń na udzielanie kredytów. Pierwsze zapisy rekomendacji T zaczęły obowiązywać w sierpniu ubiegłego roku. Na ich mocy wprowadzono obowiązek dokumentowania i weryfikowania dochodów klientów, którzy chcą zaciągnąć kredyt. Oznaczało to koniec dawania kredytów "na dowód osobisty". Poza tym przy zaciąganiu kredytu hipotecznego w obcej walucie wprowadzono wymóg wniesienia 20-procentowego wkładu własnego. To znaczy, że młode małżeństwo, które chce kupić mieszkanie za 400 tys. zł, musi samo uzbierać 80 tys. zł. - Na początku nie obejdzie się bez wsparcia rodziców... Pamiętajmy jednak, że przepisy mają charakter rekomendacji. Można stosować od nich odstępstwa w zależności od poziomu ryzyka danego klienta - mówił kiedy na konferencji poświęconej wprowadzanym zmianom Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banku Polskich. Rzeczywistość nie okazała się taka straszna. Kredyty walutowe na 100 proc. wartości nieruchomości nadal są udzielane, tyle że banki wymagają wykupienia dodatkowego ubezpieczenia, którego koszt dochodzi zwykle do kilku tysięcy złotych.
Kolejna porcja zapisów weszła w życie w grudniu. Najważniejsza restrykcja dla klientów mówi, że suma rat wszytskich zaciągniętych kredytów nie może przekraczać połowy miesięcznego wynagrodzenia. W przypadku osób zarabiających powyżej średniej krajowej próg ten wynosi 65 proc. przychodów. Jak oszacowała firma Deloitte, ten warunek spowoduje, że 3 mln Polaków straci dostęp do kredytów w bankach. Czy rynek już to odczuł? - Ostatnie zapisy weszły w życie 23 grudnia, czyli już po przedświątecznym boomie kredytowym. Na początku roku zawsze jest spowolnienie, ludzie oszczędzają, więc trudno ocenić skutki zmian w liczbach. Jedno jest pewne - rekomendacja odbije się na rynku kredytów gotówkowych i ratalnych - mówi Paweł Majtkowski, analityk produktów finansowych z firmy Expander.
W praktyce nie wszystkie banki stosują zalecenia rekomendacji. Firma doradztwa finansowego Open Finance policzyła, jakiej wartości kredyt może otrzymać trzyosobowa rodzina o miesięcznych dochodach 5 tys. zł netto. Okazało się, że Bank Gospodarki Żywnościowej dawałby jej 39,4 tys. zł kredytu na rok przy wysokości rat 3,7 tys. zł, co stanowiło 75 proc. dochodów (przypomnijmy - limit określony przez KNF to 65 proc.). Kolejne banki w rankingu: Getin, BPH, Volkswagen Bank Direct i Meritum bank zmieściły się na styk - stosunek wielkości raty do kredytu wynosi u nich 65 proc.
- Szacunkowe obliczenia zdolności kredytowej wykonane przez banki pokazują, że mimo funkcjonowania rekomendacji T pozostała pewna dowolność w interpretacji zapisów. Na szczęście dotyczy to tylko kredytobiorców o dochodach zbliżonych do średniej krajowej - pisze autor raportu Michał Sadrak z Open Finance.
W trosce o polskich kredytobiorców nadzór finansowy przygotował kolejną rekomendację, oznaczoną literą S. Według niej banki, wyliczając zdolność kredytową przy pożyczkach walutowych, będą musiały przyjąć 25-letni termin spłaty i to nawet wtedy, gdy zapożyczymy się na 40 lat. Dodatkowo na obsługę rat klient nie będzie mógł wydać więcej niż 42 proc. miesięcznych? zarobków netto. Nowe regulacje zaczną obowiązywać od początku przyszłego roku.
Czy kolejna rekomendacja utrudni dostęp do kredytów? Piszcie do nas: metro@agora.pl
-
Życie z rekomendacją T nie takie straszne
sammler
09.03.11, 09:32
Niedouczonemu dziennikarzynie oraz autorowi tytułu tej publikacji proponuję lekturę pierwszego lepszego podręcznika do bankowości. Banki udzielają kredytów ze środków klientów, które ci »
-
Co mi tam Rekomendacja T
bolkowiak
28.03.11, 15:28
Co mi tam Rekomendacja T i inne literki. Jak bank nie da mi pożyczki to idę do następnego. A jak tam mi odmówią to szukam firm pożyczkowych (ale nie typu Provident).A tych jest sporo i »
Najczęściej czytane24 htydzień








